Hipsteriada

Nie, nie! To nie będzie wpis o pizdobrodych rurkowcach z placu na literę Z. To będzie wpis o tym jak nie umrzeć z odwodnienia podczas wyrypów ciut dłuższych niż przysłowiowa jazda po bułki.

Ci co mają siły czytać te moje wypociny wiedzą, że jakiś czas temu zostałem szczęśliwym posiadaczem krowy allmątę, która ma sporo fjuczerów rodem z ęduro. Jednym z nich jest również wrodzony wstręt do bidonów. Chcąc być super-cool-trendy zostałem więc z pancerną hydroformowaną ramą do której w zasadzie nie mogę przyczepić niczego (no przynajmniej cywilizowany w sposób)!

Jako, że sprzęt użytkuje również niezgodnie z przeznaczeniem (w mazowieckiej depresji) to brak możliwości przytroczenia osprzętu zaczął mi ostatnio coraz bardziej doskwierać. Z swoim zasranym szczęściem nie pojadę przecież nigdzie na kilka godzin bez pompki, płynów czy podstawego zestawu ratunkowego (wiecie... flary, gaśnica,itp) bo to bankowo źle się dla mnie skończy.

Oczywistym rowiązaniem w takich sytuacjach zawsze okazuje się plecak. Ba! Nawet jeden nieduży posiadam (Dakine Session 8) i korzystam (bo muszę). Nie jest to jednak 100% jazda na lekko. Zawsze te osiem litrów szmaty z dwulitrowym bukłakiem gdzieś tam lata mi po plecach. Kolejny problemem jazdy z plecakiem jest szybki dostęp do różych zachcianek jakie mnie dopadają podczas tułaczki po okolicznych lasach. A to baton, a to banan, a to nawigacja w telefonie. Za każdym razem muszę ściągać plecak i tak w kółko, aż momentami można dostać kurwicy!

Wpadłem więc na szatański pomysł aby spróbować jeździć z pasem biodrowym takim wiecie... dla biegaczy. Jakiś bidon 600ml i telefon szło w to skitrać. Nawet do jednego się przymierzyłem ale stwierdziłem że efekt nie jest do końca satysfakcjonujący, gdyż od zawsze moim osobistym dramatem było to, że dosłownie wszystko mi spadało z dupy. Nie wiem o co chodzi ale tak jest i jakoś muszę z tym żyć. Nawet niektóre szorty musiałem zapinać na szelki bo po kilku kilometrach zawsze następował obowiązkowy postój na podciągnięcie gaci. Mniej więcej tak samo zachowywał się również taki pas biegacza.

Na szczęście podczas ubiegłorocznych targów InterBikes utkwił mi w odmetach pamięci pewien genialny pomysł firmy Source - Hipster, czyli pas biodrowy z dodatkowym systemem uprzęży! Kto by pomyślał, że myśl techniczna okupantów zachodniego brzegu Jordanu może byc tak banalna i innowacyna zarazem. Szelki! Pfff :] A jednak!

To co wyróżnia Hipstera to nie tylko durna nazwa, nota bene pochodząca od słowa "hip" (z ang. biodro) ale również system nawadniający z dość unikalnym bukłakiem o pojemności 1.5 litra.

Sprzęt nie jest tani bo kosztuje w zasadzie tyle co dobry mały plecak ale tak to już bywa z wszystkimi nowinkami.

Mój egzemplarz przyszedł w jedynym słusznym czarnym kolorze ale niestety jakieś bezguście postanwiło dodać do niego uprząż w kolorze mojej Mety :/

Czy to się komponuje???

source hipster nerka rower

Dla mnie tak średnio no ale cóż. Wielkiego wyboru nie było. Zawsze to lepsze niż pozostałe dwie wersje kolorystyczne: pomarańczowa i bordo. Ta ostatnia nadaje się chyba tylko  dla kobiet lub zniewieściałych.

No dobra ale zostawmy kwestie wyglądu i skupmy się na funkcjonalności. A jest tu co pokazywać bo Hipster na mnóstwo smaczków jeżeli chodzi o fajne rozwiązania.

Zanim przejdę dalej tylko formalnie wspomnę, że całość jest baaaaardzo porządnie uszyta i to z materiałów pierwszeeeej klasy. Naprawdę nie ma się do czego przyczepić!

Sama biodrówka nie jest jakoś przesadnie duża. Powiedziałbym nawet, że wolałbym gdyby była nawet ciut obszerniejsza. Dramatu nie ma ale na serio dodałbym po centymetrze tu i ówdzie.

System mocowania

Składa się z standardowego pasa z dość obszerną regulacją. Uwagę zwraca duży klips przesunięty maksymalnie w lewo dzięki czemu klamra nigdy nie będzie was uwierać w podbrzusze. Nadmiar paska można schować w prawej kieszonce lub zwinąć i upiąć elegancko przyszytą do jego końca gumeczką. Jeżeli nie nakotłujecie do bukłaka oporowo izotonika to ponoć daje się Hipstera również nosić bez dodatkowych szelek. Muszę tego kiedyś spróbować.

source hipster nerka rower

Wykończenie pasa od wewnątrz przypomina wyższe modele plecaków Deutera - jest mięsisto ale i relatywnie przewiewnie. Hipster nawet wypchany po brzegi pewnie otula biodra nie wykazujac przy tym żadnej nieporządanej niestabilności.

source hipster nerka rower

Wyróżniająca Hipstera dodatkowa uprząż przypomina w zasadzie klasyczny układ plecakowy. Całość jest oczywiście całkowicie demontowalna więc nie ma konieczności każdorazowego zabierania jej ze sobą. Szelki mocowane są do pasa biodrowego za pomocą szerokiego paska którego końcówkę wystarczy przewlec przez klamrę w pasie. Banalne ale i skuteczne. Jak na razie nie udało mi się go przypadkowo rozpiąć. Nawet przy charcach na niedużych hopach.

source hipster nerka rower harness

Węzeł łączący wszystkie pasy uprzęży znajduje się tuż nad odcinkiem lędźwiowym i nie jest rozciągliwy jakby mogło się wydawać. To po prostu kawałek grubej gumowanej i pokrytej farbą odblaskową tkaniny maskującej połączenie poszczególnych pasków.

Główne pasy naramienne mają na tyle duży zapas regulacji, że powinny być wystarczjące nawet dla dwumetrowego chłopa. Gorzej trochę jest z poziomym paskiem piersiowym. Ja się zapiąłem z maksymalnie wybranym zapasem przy obwodzie klatki na poziomie 118cm, także większe kloce niż ja mogą mieć już z tym problem. Pasek piersiowy ma oczywiście obustronną regulację góra-dół oraz elatyczną część ściągającą. Wszystkie paski uprzęży posiadające regulacę mają na końcu wszystą tą cudowną małą gumeczkę, którą można związać nadmiar paska. Kolejne eleganckie rozwiązanie pozwalające zachować ład i porządek.

source hipster nerka rower harness

System hydracyjny

Najfajniesza część Hipstera to jak już wcześniej wspomniałem półtoralitrowy bukłak w kształcie... płuca. Zajmuje on najgłębszą kieszeń pasa i jest wykonany z użyciem typowych dla Source technologii. Nie pamietam juz tych nazw ale łatwo się czyści, nie śmierdzi i nie lęgnie się tam zbyt szybko życie. Fajnie działa szybkozłączka pozwalająca szybko i łatwo odpiąć rurkę (działa lżej niż np. ta w hydrapakach). Port na rurkę jest tylko i wyłącznie z prawej strony co po niekąd wymusiła horyzontalna konstrukcja bukłaka.

source hipster nerka rower reservoir

Doczepiana szybkozłączką rurka jest na tyle długa, że można ją montować na sobie na kilka sposobów (o tym za moment). Pokryta jest w całości ładnym niebieskim oplotem. Z jednej strony wygląda to całkiem estetycznie , z drugej jednak nie widać w jakim stanie jest jej wnętrze. Warto więc prewnecyjnie raz na jakiś czas przeciągnąć przez nią wycior.

source hipster nerka rower pipe

Ustnik Source póki co nie przypadł mi do gustu. Na jego plusy składa się możliwość swobodnego obracania o 360 stopni i kapsel ochronny (gdzie on był jak żarłem piach i błoto!). Natomiast poważy minus jak dla mnie to jego działanie. W Hydrapakach wystarczyło mocno zagryźć i można było wydoić pół zawartości bukłaka. Tutaj przy mocniejszym zgryzie przepływ się blokuje. Aby w ogóle się napić trzeba go bardzo delikatnie nagryźć. Póki co nie udało mi się ani razu napić więcej niż 2-3 łyki. Nie mogę po prostu się jakoś przestawić :/

Jeżeli chodzi o możliwości poprowadzenia i zamocowania rurki to jest ona na tyle długa, że udało mi się wymyśleć conajmniej dwie wygodne pozycje. Dobór optymalnego ustawienia ułatwia załączony do zestawu magnetyczny klips . Biada temu kto go zgubi :]

source hipster nerka rower

Kiermany

OK. Ustaliliśmy, że Hipster trzyma się dośc pewnie naszego zadu i w dodatku nas poi! A jak wygląda przestrzeń załadunkowa tej przerośniętej nerki?

Coś tam jest ale jak pisałem wcześniej mołgaby być o kilka centymetrów większa. Główny przedział załadunkowy jest współdzielony z bukłakiem, którego przegroda wyposażona jest w odpływ! Kurde, ktoś to na prawdę przemyślał :]

source hipster nerka rower

Jeżeli bukłak nie jest napełniony niczym balon z helem to w środku można spokojnie jeszcze zmieścić pompkę awaryjną, banana i parę niezbędnych dupereli.

source hipster nerka rower main pocket

Oprócz kieszeni głównej na zewnątrz Hipstera znajduje sie jeszcze pięć kolejnych kieszeni na nasz dobytek. Dwie wykonane z siatki umiejscowione są na bokach głównego pasa biodrowego. Ze względu na ich dość luźny kształ spokojnie można w nich zmieścić jakieś miękkie i luźne przedmioty (np. chusty, żele, etc.). Niestety nie są one zbyt długie przez co nie schowasz w nich np. 6" patefonu. Mój niespełna 5" CAT ledwo się w nich mieści na długość.

source hipster nerka rower

Z tyłu natomiast centralnie umiejscowiona jest spora i w pewnym stopniu rozciągliwa kieszeń do której mozna napakować kolejnych klamotów.

source hipster nerka rower pocket

Ostatnie dwie kieszonki znajdujace sie po bokach tej większej pomieszczą w zasadzie tylko drobiazgi. Każda z nich może pomieścić np. mały multitool, pieniądze lub jakiś ostro zmierzwiony żel. Producent tu nie zaszalał, a mógł się bardziej postarać i zrobić je ciut większe .

source hipster nerka rower pocket

Oglądając powyższce zdjęcia pewnie zastanawiacie sie gdzie tu jest miejsce na coś większego jak na przykład dodatkowa bluza czy wiatrówka?

Spokojna wasza rozczochrana! :]

Producent przewidział na tego typu "bagaż" dwa solidne ściągane zaczepy znajdujące się w dolnej części pasa. Za ich pomocą można wygodnie przyczepić praktycznie każdy zrolowany fatałaszek.

source hipster nerka rower

Podsumowując przestrzeń załadunkowa Hipstera nie poraża swoją obiętością ale tez jest na tyle obszerna, że pozwala zabrać z sobią wszystkie podstawowe rzeczy przydatne przy kilkugodzinnej tułaczce. Oczywiście należy pamiętać, że równocześnie możemy zabrać z sobią tyle picia co przy normalnym użyciu dwóch bidonów w wersji XL (750ml). A to według mnie jest już coś.

Dodatkowym atutem jest też to, że całość znajduje się po prostu NISKO! Hipster wisząc tuż nad naszym tyłkiem w rewelacyjny sposób obniża środek ciężkości, a to jest już nie do przecenienia przy technicznej jeździe terenowej.

Pas mam od niedawna i powoli się z nim zapoznaje lecz mam w planach ostro go eksploatować w tym sezonie. Dlatego zapewne już w krótce pojawią sie pierwsze głębsze przemyślenia odnośnie realnej użyteczności tego dość nietypowego sprzętu.

Aktualizacja 30.05.2016

Odbyłem już kilkanaście bliższych i dalszych przejażdżek po okolicach z pasem na biodrach i ani myślę próbować z nim jeździć bez górnej uprzęży. Nie żeby się nie dało ale po co coś mieniać jak działa doskonale!!!

Dodatkowa uprząż sprawia, że nawet wypchany po brzegi Hipster jest praktycznie nie wyczuwalny dla bioder. Nic się nie przesuwa i nie lata nawet przy większych szaleństwach. Stabilność całości jest po prostu rewelacyjna.

Paski są na tyle wąskie, że nie blokują swobodnego przepływu powietrza i na tyle szerokie, że efektywnie rozkładają ciężar dwukilogramowej nerki. Jedyne co będę musiał przerobić to dać o 3 centymetry dłuższą gumkę ściągającą pas piersiowy, aby lepiej dopasować go do mojej klaty (pisałem o tym wcześniej).

Drugą rzeczą którą przerobiłem już po pierwszej jeździe był klips magnetyczny. Dwa razy go szukałem po ścieżkach, więc powiedziałem basta mały przyjacielu...

source hipster nerka rower

...i zabezpieczyłem go na małą trytyką - od tego czasu mam z nim święty spokój :)

Ogólnie ten magnetyczny klips to jest świetna sprawa! Odczepianie i zaczepianie rurki nigdy nie było tak banalnie proste. Muszę poszukać podobnych klipsów i zapodać sobie w obu plecakach. 

Do przerośniętego ustnika powoli się przyzwyczajam i chyba nie będzie tak źle jak to wyglądało na początku. Przydatną rzeczą jest jego obrotowa końcówka ułatwiająca szybkie dobieranie się do zawartości bukłaka. Zastanawiam się tylko czy będę w stanie ja odłączyć od rurki na potrzeby czyszczenia.

To na razie tyle z dotychczasowych spostrzeżeń. Kręcę dalej z tym izraelskim ustrojstwem i pewnie za jakiś czas znów coś skrobę. Dziękuję za uwagę. Dobranoc :]

Click me

Skomentuj