Gumowa włoszczyzna

Wraz z pojawieniem się w moim życiu rowerowym platformy 29 cali pojawiły się również nowe gumy XC/Trail do przetestowania. Tym razem postanowiłem sprawdzić coś o rodowodzie europejskim, a konkretniej włoskim. 

Nie będzie może "trendy" bo nie są to opony z plusem ale myślę, że będzie równie ciekawe, bo marka która je produkuje ma grubo ponad pół wieku doświadczeń w produkcji ogumienia. Mowa jest o włoskim koncernie Vittoria S.p. A., który oferuje pod taką samą marką Vittoria (kiedyś też Geax) pełna gamę gum do właściwie wszystkich rodzajów rowerów.

Na nadchodzące sezony będę się turlać po nizinach na komplecie gum Barzo i Peyote 29x2.25 w wzmocnionej i przystosowanej do bezdętki wersji TNT.

Obie opony wg. producenta nadają się do agresywnego XC i Trail cokolwiek by to miało znaczyć :) W każdym bądź razie na pewno mają ciut bardziej agresywny bieżnik ale ich głownym celem jest nadal efektywność jazdy (czytaj średnio niska waga i niewielkie opory toczenia). Tyle teorii, a jak one wyglądają w rzeczywistości?

vittoria tire

Ano całkiem nieźle. Zacznijmy od wagi. Tu producent deklaruje 660 gram dla Barzo i 720 gram dla Peyote. Są to o dziwo wartości bardzo zbliżone do realnych. Moja waga z Biedry pokazała bowiem 657 gram dla tej pierwszej i 715 gram dla drugiej. Parę gram mniej, a to zawsze cieszy.

Różnica pomiędzy zwykłą zwijką, a wersją TNT jest znaczna. Pierwsze co rzuca się w oczy to dużo bardziej mięsiste boki opony TNT, które dodatkowo wyróżniają się szarym kolorem (zwykłe są całe czarne).

Czy taka opona wygląda estetycznie?

Według mnie tak... no ale Ja przecież mam spaczony gust, więc nie bierz tego do siebie ;)

Druga istotna różnica to wynikająca z większej ilości gumy również większa waga. Jest tego niemało bo "aż" 180 gram na komplecie. Jednak uwierzcie mi TNT wzbudza zaufanie nawet trzymana w ręce. Zatem jeżeli nie ważysz 65 kg razem z rowem to olej gramy i bierz wersję z dynamitem. 

Wzmocnione boki TNT mają również dodatkowo wygładzoną krawędź dzięki czemu fantastycznie łatwo się układają i uszczelniają na obręczach. Tu wielkie brawa za jakość wykonania, która przekłada się na realną użyteczność. Jak wspominałem w rewolucyjnym wpisie ich uszczelnienie na moich kołach to była formalność. Opony na tyle trzymają również wymiary, że udało mi się je naciągnąć bez użycia łyżek.

vittoria seal

Jeżeli chodzi o rozmiar obu gum nie jest on jakiś szczególny i wynosi umowne 2,25 cala (55 milimetrów wg. standardu ETRTO). Faktycznie mierząc szerokość obu na obręczach 24mm ta ostatnia wartość pokrywa się z rzeczywistością. Na załączonych fotkach opony siedzą na szerszej obręczy (32 mm wewn.) dzięki czemu ich efektywna szerokość wzrosła do 57 milimetrów.

Tyle ogólnego przynudzania. Przyjrzyjmy się zatem obu modelom dokładniej. 

Charakterystyka bieżnika modelu Barzo predysponuje ją jako oponę przednią. Posiada ona dość luźno rozrzucone i w dodatku całkiem wysokie klocki ułożone w sześciu rzędach. Przy czym dwa środkowe rzędy są na tyle blisko, że na twardych i szybkich nawierzchniach efektywnie redukują opory toczenia. Ogólnie oponka jak na XC ma dość otwarty bieżnik, a to przekłada się na dość duże pokłady przyczepności w terenie.

vittoria barzo

Na razie opony testowałem głownie przy suchej aurze i muszę stwierdzić, że w takich warunkach radzą sobie one bardzo dobrze. Niezależnie czy jechałem przed siebie po płaskim czy kładłem rower w ciasnym wirażu guma pewnie trzymała się nawierzchni typowych dla mazowieckich lasów. Może trochę gubiła się na sypkich piachach ale ja w tej kwestii wolę się nie wypowiadać. Po prostu jazda na luźnych nawierzchniach to domena mojego ukochanego fata i odkąd go mam każda normalna guma MTB na piachu to dla mnie dramat :)

vittoria barzo 29

Porównując bieżnik Barzo z wcześniej posiadanym Maxxis Ikon to mimo ciut mniejszego balona jest ona wyraźnie bardziej przyczepna oraz dużo cichsza na twardych nawierzchniach. Model Barzo miałem akurat przez kilka miesięcy również w rozmiarze 26", więc mogłem sobie obie te opony bezpośrednio porównać.

Wracając do aktualnego zestawu w 29er to dość trafnym uzupełnieniem dla Barzo okazał się być model Peyote. W odróżnieniu od tej pierwszej to opona, której domeną jest szybkość, a więc jej naturalnym miejscem pracy jest tył! Widać to gołym okiem chociażby po zupełnie odmiennym bieżniku. Środek opony pokrywają również dość luźno rozłożone klocki ale dużo, dużo niższe!

vittoria peyote 29

Ogólnie opona zasuwa na twardym jak głupia ale jednocześnie o dziwo dobrze przenosi moment na luźnawych podjazdach. Zastanawia mnie tylko dlaczego jest wyraźnie cięższa od Barzo. Być może, że to zasługa masywnych klocków okalających obie krawędzie opony.

vittoria peyote 29

Obie opony jak na razie nie zawodzą. Sam jestem ciekaw jak zniosą test długodystansowo. Czekają mnie jeszcze testy w warunkach mokrych.

Aktualizacja 20.11.2015 - basen

W miniony weekend pogoda postanowiła, że już najwyższy czas przetestować nowe oponki w warunkach przypominających basen. Niecałe 10 kilometrów po moim wyjeździe zaczęło padać i nie przestało, aż do powrotu, który nastąpił pięćdziesiąt kilometrów później. Miałem więc trochę czasu aby skupić się na jeździe w nie do końca idealnych warunkach. 

Szlaki jakie pokonywałem tego dnia składały się głównie z piachów, korzeni i dywanu miejscami śliskich jak pieron liści. No cóż... takie okoliczności przyrody to norma w listopadzie. Całe szczęście obie włoszki całkiem dzielnie sobie poradziły z taką sytuacją i w sumie to nawet trochę mi zaimponowały! 

Trzymając się nadal ciśnienia 30/35 PSI zachowanie obu opon zbytnio nie odbiegało od warunków suchych. Zestaw bardzo ładnie wgryzał się w podłoże i w kontrolowany sposób dawał znać o zbliżaniu się do granicy przyczepności. Peyote bardzo ładnie też zrywała dywany liści przy szybkich nawrotach. 

vittoria bazro 29

Odporność na zapychanie bieżnika jest niezła w obu modelach. W prawdzie zaraz po tym jak lunęło luźny piach bardzo szybko oblepił zarówno przód jak i tył ale na szczęście nie trwało to długo. Dzięki dość otwartemu układowi klocków zbędny balast został bowiem równie szybko zrzucony na moje plecy :]

vittoria barzo peyote

Porównując znów do Maxxisów włoski produkt przy jeździe na mokro również zdecydowanie wygrywa.

Aktualizacja 18.07.2016

Przez moje lenistwo włoszczyzna zaliczyła właśnie swój pierwszy pełnoprawny wyryp górski :]

Powód był bardzo prozaiczny, bo po prostu nie chciało mi się przekładać po raz kolejny mocniejszego zestawu Michelina no więc zabrałem rower tak jak stał.

Także chcąc nie chcąc teoretycznie ścieżkowy zestaw Vittorii znalazł się w praktycznie ścieżkowym otoczeniu polsko-czeskich singletreków Świeradowa i Novego Mesta.

vittoria barzo peyote singletrek

Jadąc pińcet kilometrów na miejscówkę zastanawiałem się czy aby na pewno dobrze zrobiłem. Nie znałem bowiem tamtejszych szlaków ale z wcześniejszych opinii kilku osób wynikało, że mój zestaw powinien dać radę. Problem zaczął się jakieś 200 kilometrów od celu, gdy zaczęło lać i tak sobie lało jak się potem okazało przez kolejne kilkanaście godzin. Także lokalne trasy następnego dnia były już trochę "dolane".

Wyglądało to nieciekawie no ale cóż nie po to przejechałem taki kawał aby gnić na kwaterze. Ubrałem się na cebulę i ruszyłem ostrożenie na najbliższe szlaki.

vittoria barzo peyote wet

Całe szczęście na miejscu okazało się, że 90% tras było porządnie zagęszczonych przez co nawet na sporym deszczu testowane opony zachowywały się na nich dość przewidywalnie, więc z każdym przejechanym kilometrem moje obawy o stan własnego uzębienia malały, a prędkość rosła. Gdy poczułem się już pewniej zacząłem dekilatnie testować gdzie leży punkt granicznej przyczepności opon i wyszło na to, że w zasadzie musiałem solidnie przegiąć z prędkością na zjazdach, aby zmusić tył roweru do ostrzejszego zamiatania po szlaku. 

Na tego typu nawierzchniach jak świeradowskie "traile" obie opony radziły sobie bardzo dobrze jednocześnie eksponując swoją mocną stronę, czyli szybkość. Rower za każdym razem bardzo sprawnie nabierał prędkości nawet na tych bardziej płaskich odcinkach. Wystarczyło trochę podpompować i już wiatr rozwiewał moje łzy szczęścia :]

vittoria barzo peyote wet singletrack

Podczas trzech dni jazdy mokrych warunkach poznałem także gdzie leży wyraźny limit testowanego zestawu.

Po pierwsze opony te nie nadają sie za bardzo do jazdy w dużym błocie. Przekonałem się o tym w kilku miejscach na szlakach, gdzie potworzyły się błotniste kałuże. Na jednej z szybkich zalanych wodą band przednie Barzo odpuściło przez co prawie przydzwoniłem w pobliskie drzewo. Na szczęście jako tako zachowałem równowagę i tylko otarłem się końcówką gripa kierownicy o jego korę :]

Przekonałem się również, że opony Vittorii niestety nie dają rady na mokrych i śliskich kamieniach jak na przykład te napotkane na czerwonym szlaku wiodącym z Stogu Izerskiego.

vittoria barzo peyote wet rocks

Na takiej nawierzchni zaczynała się już intensywna walka o przyczepność. Zjechać czerwonym szlakiem finalnie udało się ale nie obyło się bez kilku niegroźnych wywrotek. 

Podsumowując krótko mój nieplanowany 127-kilometrowy górski test Vittorii "na morko" stwierdzam, że jak na tak szybkie opony to robią one niezłą robotę na utwardzonych szlakach typu "flow". Tutaj nie masz się co martwić niezależnie czy jest mokro czy jest sucho.

Jeżeli jednak lubisz bardziej naturalne trasy i w dodatku przyjdzie Ci jeździć w takich warunkach jak ja miałem "przyjemność" to nie łudź się, że będą one równie dobrze kleić ma mokrych głazach i korzeniach bo można się na tym nieźle przejechać.

Co do niezawodności testowanych wersji TNT to nie udało mi się ich przez trzy dni intensywnej jazdy ani przebić, ani tym bardziej mocno uszkodzić. Poniższe foto na przykładzie Peyote pokazuje stopień ich żużycia w dniu powrotu. Szału nie ma, ale dramatu też nie. 

vittoria peyote wear

Gwoli ścisłości cały czas jeździłem na TL przy ciśnieniach 20/24PSI.

Aktualizacja 21.07.2017 - oszukany

Podczas zimowej rekonwalescencji zacząłem się zastanawiać nad tym co dalej będzie z ścieżkowym zestawem opon. Peyote powoli się kończyłą, więc wiedziałem że będę musiał coś kupić świeżego i to jeszcze w tym sezonie.

Zacząłem zatem poszukiwania opon które godnie zastąpiłyby obecne Vittorie ale im dłużej szukałem tym bardziej do mnie docierało jak fajnymi oponami są moje włoszki.

Zmienić tylko po to żeby zmienić? Głupota!

Z tą myslą porzuciłem temat na jakiś czas... aż pewnego dnia znalazłem informacje prasową, że Vittoria odświeża opony MTB na ten rok i wydaje mój duecik w większym rozmiarze 29x.2.35. BLINK!!!

Pomyślałem "fck this... wchodzę w to". Więcej mięsa, więcej mięsa!

Potem temat niestety przycichł, a nowe rozmiarówki jeszcze długo widniały tylko i wyłącznie w tabelce umieszczonej na stronie producenta. Sytacja się jednak zmieniła mniej więcej w połowie lipca, gdy przypadkowo natrafiłem w małym polskim sklepie na Barzo TNT w nowym rozmiarze 29x2.35. Kolor zielony sugerował że mają ją na stoku, więc nie wiele myśląć złożyłem zamówienie :]

Kilka dni braku cierpliwości i paczka w końcu trafiła w końcu w moje ręce. Faktycznie na blistrze widniał dumny napis "męskie ETRTO 57-622", a szybki rzut na wagę wykazał dodatkowe 80 gram - to musi być kawał balona!

vittoria barzo 2017 2/35

Skoro poprzednia 2.25 dawała na obręczy 32mm (wewn.) balon w okolicach 59mm, to nowa będzie miała bankowo sześćdziesiąt parę! Sweet!!! :]

Jeszcze tego samego dnia zwaliłem starą oponę, uszczelniłem koło na nowo i wstrzeliłem nowe Barzo. Lecę do skrzynki po suwmiarkę, przykładam, paczę... paczę...... paczę..........

Co jest do kurwy nędzy!?@#$.#

59mm!!!

Dobijam do roboczych 22PSI. Mierzę ponownie...

59 milimetrów!!!

KURRRRWAAAAA! (ノಠ益ಠ)ノ彡┻━┻

{kurtyna}

Click me

2 komentarzy

  • Link do komentarza KW 2016/02/23 19:07 napisane przez KW

    jak z przyczepnością tych opon na mokrych korzeniach czy skałkach? wiem, że daleko im do endurowych kapci - chcę złapać jakieś porównanie ;) choćby do Ikonów

  • Link do komentarza Autor bloga 2016/02/23 19:41 napisane przez Autor bloga

    Ikony są przeciętne na mokrym. Zestaw Vittorii uplasował bym gdzieś w połowie między Ikonami, a moim górskim setem Michelina. Typowy secik do agresywnego XC/Trail, który jednocześnie nie jest kotwicą na asfalcie.

Skomentuj