(Re)Ewolucja

Budowa ostatniego ścieżkowca dała mi dużo do myślenia. Wieczny oportunizm w stosunku do wszystkich "cudownych" nowinek z branży rowerowej chyba tym razem wyszedł mi bokiem. Powstała bowiem fajna maszyna, która niby była nowa ale jednak nie do końca zgodna z... duchem czasu??? <O_o>

Z drugiej strony nie znoszę jak branża MTB co sezon usilnie próbuje wcisnąć mi kolejne cudowne "standardy", które zupełnie przypadkowo powodują totalny drenaż mojego portfela. W sumie taka postawa przy obecnym tempie zmian nie dziwi i jest coraz bardziej powszechna wśród użytkowników dwukółek. Bo ileż można?! Ludzie wręcz się na to oburzają i ja chyba również do takich oburzonych ludzi należę. Bywają jednak takie momenty w życiu każdego zarażonego cyklozą oportunisty, że zaczynasz dochodzić do ściany lub nagle budzisz się w... muzeum.

Ja zdaje się właśnie znalazłem się w takim punkcie. Przystopowałem więc z kolejnymi inwestycjami, złapałem głęboki oddech i postanowiłem na wszystko spojrzeć jeszcze raz. Tym razem z większego dystansu.

Po głębszym przemyśleniu sprawy zaczął wyłaniać mi się szerszy obraz, w którym nieposkromiony popęd marketingowców do zdobywania zawartości naszych nędznych kont okazał się być tylko cienką warstewką kurzu pokrywającą solidny fundament jakim jest postęp technologiczny. Tym marketingowym kurzem bardzo łatwo się zachłysnąć lecz, gdy spojrzeć głębiej to można wyłowić wynalazki, które w większości wypadków mają jednak... jakiś głębszy sens. Siedzenie "w rowerze" dzięki wydłużonym ramom, szybkość i łatwość pokonywania przeszkód dzięki dużym kołom czy elektrycznie sterowane zawieszeniem to tylko nieliczne w przykładów dzięki którym można jeździć jeszcze szybciej, dalej, lepiej nie posiadając jednocześnie wszystkich umiejętności i zaplecza typowego pro'sa. 

Oczywiście nie ma co z technologią przeginać w drugą stronę. Inaczej można podpaść pod "januszową" kategorię "więcej sprzętu niż talentu". Rower przecież sam nie pojedzie. Nawet e-bike! Nadal zdrowy rozsądek i świadomość własnych umiejętności to podstawa jazdy rowerem! Technologia to solidna baza ale korbą nadal kręcić trzeba ;)

Przechodząc do meritum muszę wyznać, że dla mnie bardzo długo takim "marketingowym bełkotem" była tzw. rewolucja wielkiej kichy*
*-rowery górskie z kołami 29 cali

Na papierze jakoś nigdy mi to nie pasowało bo dwadzieścia dziewięć cali było teoretycznie cięższe, mniej sztywne oraz co najgorsza mniej zwrotne. No ale teoria teorią, a praktyka praktyką.

Śledzenie sportowych zmagań w kolarstwie górskim XC, gdzie od paru lat nie liczy się już żadne inne koło oraz pojawienie się całkiem niedawno dość sporego segmentu "enduro 29" od jakiegoś czasu dawało mi mocno do myślenia. Ale dopiero organoleptyczne obadanie tego typu rowerów odwróciło zupełnie bieguny mojego toku myślenia. Minusy nagle przestały przesłaniać plusy i tym samym utwierdziłem się, że nowożytna wielka kicha po prostu:

  • zapier***a na płaskim,
  • lepiej podjeżdża i czasami nawet lepiej zjeżdża na technicznych szlakach
  • ogólnie jest przyjemniejsza (łatwiejsza) w prowadzeniu

To wszystko spowodowało, że postanowiłem postawić kolejny krok przed którym sie tak długo broniłem i zamnienić w końcu stare poczciwe 26 cali na rasowego 29er'a. 

Mając w pamięci świeże doświadczenie z ścieżkową Metą SL postanowiłem pozostać przy modelu V3 Commencala bo uważam, że ta konstrukcja mimo, że została już zastąpiona nowszą V4 ciągle ma duży potencjał. Tym razem wybrałem wersję AM 29 w rozmiarze L.

commencal meta am 29 v3

Nie chce mi się tutaj opisywać znów całej budowy w szczegółach od nowa bo większość osprzętu zostanie przełożona z SL-ki. Dalsza relacja skupi się więc tylko na istotnych różnicach konstrukcyjnych.

Plan tym razem jest prosty: pancerna, stabilna rama + możliwie lekki osprzęt

Aktualizacja 28.08.2015

Wyszło na to, że jeżeli mój niecny plan się powiedzie to powstanie prawdziwa ostra dzida! Szkoda tylko, że nijak to się ma do założonego budżetu. Szczerze mówiąc to cały dotychczasowy biznesplan poszedł do kosza (będę się smażyć za to w piekle!) i aktualna koncepcja budowy nowej Mety na tę chwilę obejmuje:

  • lekkie i szerokie obręcze - nie dość, że dojdą trzy cale w średnicy to postanowiłem kontynuować zasadę "szerzej = lepiej". Ponieważ waga przy takich gabarytach zaczyna grać pierwsze skrzypce to do gry wchodzi... plastik!
  • napęd 11s - kalkulując koszty wyszło, że ewolucja z 9s na 10s rozszerzone o dużą zębatkę powoli przestaje się opłacać. Dokładając bowiem nieduże pieniądze można przeskoczyć na "nowe" 11-speed. Wszystko to jest możliwe dzięki wojnie gigantów (SRAM/Shimano), której efektem jest wprowadzenie jedenastek pod strzechy w relatywnie normalnych pieniądzach!
  • gruba goleń - to będzie najbardziej bolesna inwestycja ale doszedłem do momentu, gdzie ostrzejsza jazda wymaga grubszego kalibru na przedzie
  • TL - na koniec stwierdziłem, że zmieniając rozmiar koła chyba już czas najwyższy pożegnać się z oldschoolowymi dętkami

Chyba deko popłynąłem :)

Aktualizacja 14.09.2015 - nowy napęd

Dziś przyszła pierwsza partia klamotów... w postaci prawie całego napędu 11s. Prawie... bo ktoś zajebał łańcuch :/ Generalnie paczka w której przyszło zamówienie wyglądała jak po przejeździe walcem ale na szczęście usterce uległ tylko karton zbiorczy i oprócz małego blistra z wspomnianym łańcuchem nic więcej w akcji nie zginęło.

sram gx 2x11

Nowe zabawki do Mety to komponenty z najnowszej serii GX amerykańskiego Srama w wersji 2x11 oraz okołobudżetowa kaseta Shimano XT M8000 w rozmiarze 11-40T. No i jeszcze wspomniany łańcuch Sram X1 11s, który musiałem zamówić drugi raz aby nie czekać cholera wie ile na reklamację (za pierwszy zwrócą mamonę).

OK! Czas na krótkie przedstawienie poszczególnych zawodników...

sram gx 2x11 medium

Przerzutka Sram GX 2x11 Type 3 z średnim wózkiem to prawdziwe monstrum! Zmieniarka X7 Type 2 z takim samym wózkiem wygląda przy niej jak mała zabiedzona szkapa! Nowy GX wygląda jakby się nawciągał ostro koksu. Potężny pantograf o prostej ale zmyślnej konstrukcji łączy się z wózkiem kryjącym nowe sprzęgło Type 3, które... hmm... no właśnie... Szukałem w sieci jakichkolwiek informacji o różnicach pomiędzy Type 2 i Type 3 ale nic konkretnego oprócz marketingowych sloganów nie znalazłem. Pokrywy obu sprzęgieł znacznie się różnią. Co jest w środku na razie nie chcę wiedzieć ale T3 wydaje się być równie mocne jak jego poprzednik. 

Przerośnięty wózek kryje w sobie równie przerośnięte kompozytowe kółka kręcące się na łożyskach maszynowych i tu kolejna nowość. Oba kółka są wykonane w technologii narrow-wide! Po co taki zabieg w takim miejscu? Nie mam pojęcia ale mam nadzieje, że to będzie bardziej pomagać niż przeszkadzać w pracy napędu. Waga całej przerzutki to 284 gramy.

sram gripshift gx

Kolejnym elementem są gripshifty z tej samej serii GX. Kształtem i chwytami łudząco przypominają wyższe serie X0 czy XX1. W dotyku wydają się być jednak ciut bardziej "plastikowe" niż topowe modele Srama. Pomimo to mechanizm zmiany biegów zdaje się działać równie precyzyjnie (na razie sprawdzałem na "sucho"). Ciekaw jestem jak będą się sprawdzać w boju.
Waga pary 2/11s z chwytami, linkami i korkami wynosi 286 gram. Jak widać wagowo jakiegoś szału nie ma ale nie należy się też zbytnio dziwić, w końcu GX plasuje się gdzieś pomiędzy dotychczasowymi grupami X7 i X9. 

sram x1 11s

Ostatnim elementem z stajni Sram jest wąski łańcuch X1 dedykowany do napędów 11s. Łańcuch jak łańcuch. Wygląda jak 10s tylko ogniwa są delikatnie węższe. Realna waga przy pełnych 118 ogniwach i spince PowerLock to 268 gram. Ciekaw jestem tylko jak zmniejszenie szerokości wpłynie na jego trwałość.

shimano m8000 11-40t

Jedynym elementem wyłamującym się z amerykańskiej hegemonii, która opanowała nową Metę jest najnowsza japońska kaseta Shimano XT M8000 o zakresie 11-40T. W porównaniu do klasycznej dziesiątki oferuje ona jeszcze większy zakres przełożeń oraz zmienione zestopniowane RythmStep, które zapewnia przeskoki co 5 zębów dla największych koron. To według producenta zapewnia płynniejsze dozowanie momentu szczególnie na podjazdach. Dla mnie najbardziej podniecające są jednak skrajne przełożenia w połączeniu z korbą 36/24. Na samą myśl podjazdów na przełożeniu w okolicach 0,6 zaczynam się ślinić :) To będzie musiało zrywać papę z dachu! Nigdy wcześniej nie schodziłem z młynkiem poniżej 0,65.

Wybór tej, a nie innej kasety podyktowały względy ekonomiczne. Shimano póki co jako jedyna zadeklarowała się, że stworzyła napęd 11s, który powinien bez większych problemów pracować na klasycznych piastach MTB 8-10s. Tym samym odpada koszt zakupu nadal kurewsko drogich piast i kaset systemu XD.

Na tę chwile nowe M8000 to wydatek rzędu około 250pln co jest bardzo rozsądną wartością. Podejrzewam, że nawet ich większa waga sięgająca teraz leciutko ponad 400g nie będzie w stanie zepsuć hitu sprzedażowego jaki się kroi w kolejnym sezonie. Tym bardziej, że już są przecieki o jeszcze bardziej przystępnej cenowo serii SLX (M7000).

Na papierze wygląda to wszystko pięknie. Prawda? 

No to teraz pierwsze zderzenie z rzeczywistością!

Pierwsza przymiarka do mojej piasty Novateca D142SB-X12 od razu sprowadziła mnie na ziemię. Okazało się, że przekładki w stylu "plug 'n' play" na bank nie będzie. Kaseta nie do końca pasuje!

Nowy XT owszem wykorzystuje tę samą wysokość bębenka co poprzednie kasety 9/10s ale wprowadza również dodatkowy offset dla największych trzech koronek układu. Jest on konieczny do pomieszczenia dodatkowej, jedenastej zębatki. Innymi słowy pająk nowej kasety wchodzi głębiej w stronę osi koła. Nie jest to duże przesunięcie bo o niecałe 2 milimetry ale akurat mi skutecznie skomplikowało życie.

Ten dodatkowy offset powoduje bowiem, że pomiędzy kasetą, a szprychami robi się naprawdę ciasno.

Użyta przeze mnie piasta to typowy kawał metalu przeznaczony do pałowania w EN/DH, więc ma wysokie i maksymalnie rozstawione kołnierze (PCD = 58mm, offset = 5,4mm). Taka konstrukcja spowodowała, że do bezpiecznego montażu nowej kasety XT zabrakło przysłowiowego milimetra :(

Testowo przymierzyłem kasetę na kole znajomego zaplecionej na popularnym modelu D042SB i na takiej piaście nawet przy kole 29" wszystko ładnie się zmieściło.

Model D042SB posiada identycznej średnicy flansze (PCD=58mm) ale ma je nieznacznie węziej rozstawione i przesunięte o około 1 mm w stronę osi koła (offset = 6.8mm). Tak mogło by się wydawać nieznaczna różnica wystarcza aby zadecydować o sukcesie lub porażce.

flansza novatec 142

Na tę chwile wydaje mi się, że jedynym bezpiecznym rozwiązaniem są piasty z niskim kołnierzem po stronie napędowej (PCD < 58mm) oraz odległością od miejsca osadzenia kasety do flanszy nie mniejszą niż 4,5 mm (patrz zdjęcie wyżej, tak nie wiele zabrało!). Mając te parametry w głowie zabieram się za poszukiwania innej piasty...

Aktualizacja 21.09.2015

Temat napędu chyba udało się pchnąć nieco do przodu. Zanabyłem uniwersalna piastę Novatec D882SB z serii 4in1. Jak sama nazwa sugeruje piasta ta umożliwia szybką konwersję do w zasadzie wszystkich popularnych typów osi, w tym na ośkę przelotową X12.

Strona napędowa nowego kręcidełka po wstępnych pomiarach wygląda znacznie lepiej. Odsadzenie stalowego bębenka jest podobne jak w sprawdzonym wcześniej D042SB, natomiast średnica flanszy od strony napędu jest dodatkowo mniejsza o 4 mm. Porównanie wygospodarowanej przestrzeni na szprychy na starej i nowej piaście wygląda jak na poniższym fotomontażu.

d882sb

Wygląda na to, że mariaż nowego standardu ze starym jednak zadziała!!!

victory!

Aktualizacja 22.09.2014

Muszę zdradzić, że w paczce razem z przedstawionym wcześniej napędem znajdował się jeszcze jeden karton... największy. Jego zawartość stanowił nowiutki pachnący widelec z stajni Rock Shox z szarym napisem Pike! :)

am29 11

Tak jak wcześniej wspominałem doszedłem do wniosku, że chyba najwyższa pora na grubszy kaliber na przedzie.

Długo się wahałem czy nie pozostać przy sprawdzonym Revelationie ale mając na względzie pancerność ramy instalacja jakby nie patrzeć 32 milimetrowej lagi przy tak dużym kole byłaby chyba nieporozumieniem. W grę wchodził również oryginalnie stosowany w AM29 amortyzator Fox Float 34 130 mm ale wydawał się jednak być sprzętem poprzedniej generacji, a ja chciałem coś co będzie idealnie grało z nowym damperem DebonAir.

Za "pajkiem" w szczególności przemawiała niższa waga, grubsze górne lagi i (ponoć) świetny tłumik Charger.

Niestety nie udało mi się znaleźć w rozsądnych pieniądzach tegorocznego modelu, więc musiałem się zadowolić modelem Pike 29 RCT3 SA 140 (2014). Mając na uwadze rozmiary ramy zdecydowałem się na odmianę z normalnym offsetem 46 mm. Mam nadzieje, że to pozwoli zachować minimum zwrotności budowanej kobyły.

W miniony weekend zapobiegliwie zrobiłem serwis "zerowy" dolnej części amortyzatora co okazało się być dobrym posunięciem, bowiem ilość zastanych wewnątrz środków smarujących była wręcz porażająca.

Po zsunięciu lag do miski zleciało oleju... tyle co kot napłakał :-/

Smaru na ślizgach też nie było jakoś wybitnie dużo! Generalnie fabrycznie "zalany" amortyzator wyglądał przygotowany jak na najwyżej... 1/4 sezonu. Dla producentów najwidoczniej ważniejsza jest dziś niższa o parę gram od konkurencji waga katalogowa, niż bezawaryjność sprzedawanego komponentu. Takie chyba już mamy czasy (SIC!). Zawsze więc warto wszędzie zajrzeć i ewentualnie poprawić fabrykę. W ten sposób unikniemy w trakcie eksploatacji niemiłych niespodziewanek.

Po tym prostym i na szczęście szybkim serwisie Pike został pożeniony z nową bieżnią, a jego aluminiowa sterówka została przycięta z nadmiaru materiału. Tak powstały frameset połączony wraz z dobrze znanym kokpitem i siodłem zaczyna powoli przypominać bicykl.

meta am29 2013

Aktualizacja 25.09.2015 - plastik fantastic!

Dziś zmaterializował się w końcu ostatni element z mojej "whish" listy. Wczoraj na poczcie odebrałem długo wyczekiwaną paczkę z Chin. Jej wnętrze kryło misternie wykonane obręcze R29C14 AM, czyli najmocniejszą wersję węglowych obręczy 29" od Light-Bicycle.

Zamówiona specyfikacja wygląda następująco:

  • wykończenie: 12K matowe
  • liczba otworów: 36
  • szerokość wewnętrzna: ~32 mm
  • ranty: typu "hookless"

Obręcze mimo pancernego wyglądu ważą zaledwie 458 i 456 gram (katalogowo 450g +/- 15g)!

am29 14

Karbonowe koła to dla mnie to zupełna nowość. Przyznam szczerze, że dawno niczym się tak nie jarałem! ^_^

Jeżeli ich trwałość będzie na takim poziomie jak są wykonane to będzie to przebój dekady :) Wiozę je jutro razem z pozostałymi częściami na zaplot kół i zobaczymy co z tego wyniknie.

Aktualizacja 30.09.2015 - krótko

Oczekując na koła rozwiązałem problem z wentylami. Okazało się, że nowe obręcze są tak wysokie, że żaden z standardowych wentyli (35 mm) nie jest na tyle wysoki aby dało się pewnie zakontrować go nakrętką. Udało mi się znaleźć wyższe wentyle drogowe Stan's No Tubes 44 mm. Poniżej widać różnicę. Po lewej standardowy wentyl Effetto Mariposa, po prawej nowe Stan'sy.

stans 44mm valve

Nie obejdzie się bez tzw. extenderów ale przynajmniej da się je pewnie zamocować na obręczy.

Aktualizacja 03.10.2015 - koło, a nawet dwa

Właśnie przytargałem do domu zaplecione koła. Ich wygląd mnie deko powalił. G z ŚwiatRoweru powiedział, że będę z nich zadowolnięty, a ja nie miałem więcej pytań :] Finalna specyfikacja wygląda następująco...

Przód: 

  • obrecz LB RM29C14
  • piasta Dartomoor X-15 36h
  • szprychy cieniowane Sapim Race 2.0-1.8-2.0
  • nyple mosiężne Sapim Polyax 14mm
  • zaplot na 3 krzyże

Tył :

  • obrecz LB RM29C14
  • piasta Novatec D882SB-X12 36h
  • szprychy cieniowane Sapim Race 2.0-1.8-2.0
  • nyple mosiężne Sapim Polyax 14mm
  • zaplot na 3 krzyże

Pierwsze co zrobiłem to wrzuciłem oba na wagę. Przód pokazał 873 gramy. Tył równe 1118 gramów przy (na razie) stalowym bębenku! Tym samym to najlżejszy komplet kół jaki kiedykolwiek miałem. Mam nadzieje, że podoła mojej wadze i stylowi jazdy.

Problem z nową kasetą 11s miał też swój szczęśliwy finał. Kaseta wchodzi na nową piastę z sporym zapasem do szprych. Zatem sukces!

light bicycles rm29c14

light bicycles rm29c14

light bicycles rm29c14

light bicycles rm29c14

Aktualizacja 08.10.2015 - taśmologia

Miniony weekend spędziłem na nauce uszczelniania obręczy. Była to walka nie równa i były momenty szczerego zwątpienia ale po kolei...

Zamawiając nowe koła z marszu założyłem, że już czas na stałe pożegnać się z tradycyjnymi dętkami. Duża kicha to i duża dętka. Może nie taka jak w fatbike ale najlżejsze dętki MTB to i tak wychodzi minimum po 150 gram na koło. Ponadto większa opona to z reguły niższe ciśnienie panujące w jej wnętrzu. Przy odpowiednio anorektycznej ściance opony o snejka nie trudno.

Postanowiłem więc, że dętkom mówię NIE i zamówiłem zestaw do "tublesa".

Niestety rodzimy rynek akcesoriów do uszczelnienia kół nie rozpieszcza i na tę chwilę oferuje głowinie produkty trzech marek: Stan's No Tubes, Effetto Mariposa oraz polskiego Trezado.

W zasadzie nie wiem czemu ale wybrałem zestaw Caffe Latex OffRoad L od włoskiej Mariposy. Za około 150 złotych otrzymałem ćwierć litra mleka, szeroką taśmę 29 mm i dwa wentyle w standardzie Presta. Niewiele ale wydawało się, że więcej potrzebować nie będę. 

Czar prysł po bliższych oględzinach nabytego zestawu. Wentyle jak wcześniej już wspominałem okazały się za krótkie, taśma do dupy (o tym za chwilę), a mleka wystarcza zaledwie na sam rozruch. Nie daj Boże coś spierdolisz (tak jak Ja ale o tym też za chwilę) to jest duża szansa, że uszczelniacza może Ci zabraknąć.

Generalnie czyjej produkcji by to nie był zestaw to teraz już wiem, że jego zakup się nie opłaca!

OK. Wracając do moich "tublesowych" przygód. Po odebraniu do gotowych kół od razu poleciałem do najbliższego mega hipermarketu budowlanego, gdzie zgubiłem się przed wielkim regałem z wszelkiego rodzaju przylepcami. Dlaczego? Wcześniejsze oględziny załączonej do zestawu "taśmy" nasunęły mi bowiem myśl "Stary, to chyba nie zadziała". Musiałem więc na szybko znaleźć jakieś inne rozsądne rozwiązanie.

Moją uwagę przykuły niedrogie taśmy naprawcze Extra Power Perfect znanej firmy Tesa. W zasadzie miały co trzeba. Były grube, zbrojone i dostatecznie szerokie (19 mm), aby zakryć wszystkie otwory w obręczy. Wziąłem dwie po 2.75 metra każda i pojechałem z kołami do domu. 

Ołtarzyk części potrzebnych do uszczelnienia wyglądał następująco:

caffe latex

Po dokładnym odtłuszczeniu obręczy starannie naciągnąłem i nakleiłem na nie taśmę.

am29 24

Ba! Zamocowałem nawet wentyle! :]

stans 44m valve

Zadowolony z otrzymanego efektu założyłem nowe gumy Vittorii i zgodnie z "jutubową" sztuką zalałem całość mlekiem. Dokładnie 80 mililitrami mleka.

light bicycles rm29c14

Koło wytrząchane w każdym możliwym kierunku, wyleżakowane utrzymało powietrze przez... 30 minut.

No kurwa! Jak to!? ლ(ಠ_ಠ)ლ

Wincyyyj mleka! - pomyślałem i wstrzyknąłem do środka jeszcze 20 mililitrów. Efekt był mniej więcej do przewidzenia. Czyli nadal z dupy. Zdegustowany zostawiłem koło jeden dzień w spokoju.

Do tematu wróciłem nieco później. Na starcie opona wylądowała pod wodą, dzięki czemu udało się zlokalizować nieszczelność. Okazało się mianowicie, że powietrze spierdziela centralnie spod wentyla. Było to trochę dziwne bo go starannie osadziłem i solidnie przykręciłem. No cóż...

Chcąc, nie chcąc musiałem zdemontować nową czystą oponę i przy okazji ubrudzić trochę rączki. Na szczęście w międzyczasie przytargałem do domu 1 litr płynu do usuwania lateksu od Trezado (cena to całe 39 plny - polecam), więc koło po około godzinie wyglądało znów jak nowe.

Taśma Tesa Extra Power Perfect okazała się być niewystarczająco zajebista. Mało tego jej demontaż to był koszmar bo od wilgoci cała się rozwarstwiła i przy próbuje jej oderwania połowa (ta z klejem oczywiście!) została na obręczy.

Po całej operacji przywrócenia koła do stanu zero stwierdziłem, że już więcej nie kombinuję i sięgnąłem po oryginalną taśmę Mariposy (ta z zestawu) . Dam jej szanse. Będzie jak fabryka dała! 

...tsaaa :-/

Efekt jej naklejania na pierwszą obręcz był... żenująco słaby, na drugą... jeszcze gorszy. Folia, bo taśmą nie da się tego nazwać jest tak sztywna, że nijak nie idzie jej dobrze ułożyć. Co gorsza taśma miejscami załamuje się tworząc takie jak poniżej artefakty - źródło potencjalnych wycieków. Nie polecam! Z tego co mówił mi znajomy to żółta taśma Stans'a jest w cale nie lepsza. 

tasma caffelatex

Sięgnąłem więc po ostatnią linię obrony - zbrojony, czarny power-tape (też od Tesy). No i to był strzał w dziesiątkę!

duct tape rim

Instalacja trzeciej z rzędu taśmy była banalnie łatwa bo okazała się być najbardziej elastyczna dzięki czemu ładnie dopasowała się do obręczy. Na tak przygotowane koło założyłem ponownie gumy i zalałem 80 ml uszczelniacza. Tym razem koło uzyskało pełną szczelność po niecałych 10 minutach i trzyma szalone 20 PSI do dnia dzisiejszego :)

Aktualizacja 11.10.2015 - run Lola! run!

Przedwczoraj moja AM29 w końcu stanęła na kołach. Przyznam szczerze, że nie mogłem od niej oderwać oczu. Jasna cholera! To chyba najzgrabniejsza locha jaką kiedykolwiek zbudowałem! (。◕‿‿◕。)

commencal meta am29

Prawdopodobnie ostatni w tym sezonie wypad górski przeleciał mi przed nosem, więc zdecydowałem się założyć póki co nowy set opon XC wprost od Vittorii. Na przedzie wylądowało znane mi Barzo 29x2.25, z tyłu natomiast nowy model Peyote 29x2.25. Obie opony są w wersji TNT, dzięki czemu ich uszczelnienie na obręczach typu hookless było tylko formalnością. Szerokie obręcze spowodowały również, że oponom utyło się wszerz z standardowych 55 milimetrów do ponad 57 mm.

Wspomnę tylko, że wcześniej próbowałem na te same koła założyć oponę Barzo w zwykłej wersji zwijanej (kevlar) i skończyło się to porażką bo miała ona strasznie "papierowe" boki. Bez konkretnego kompresora montaż jej w systemie bezdętkowym jest wręcz niemożliwy. Także jeżeli się zastanawiacie jaką wersję wybrać to warto dopłacić te paręnaście złotych do wersji TNT.

Ponieważ rower stał już na kołach ustawiłem trzy podstawowe punkty podparcia (kokpit-siodło-korba) i zabrałem się za wstępną regulację zawieszenia. Nie było to trudne bo nowa amortyzacja od Rock Shoxa daje możliwości łatwej personalizacji pod konkretnego jeźdźca. Do amortyzatora Pike producent dodaje dodatkowe tokeny, dzięki którym można zmieniać objętość komory powietrznej i tym samym charakterystykę jego pracy. Podobny system zastosowany jest również w damperach Monarch ale tu elementem redukcyjnym są elastyczne opaski. Te niestety trzeba zakupić oddzielnie.

debonair bottomless rings

Wiedziałem, że wewnątrz fabrycznie nowego Pike 29 140 siedzą już dwa plastikowe tokeny, więc postanowiłem go nie ruszać (przynajmniej na razie).
Natomiast damper wymagał modyfikacji już na starcie. Jestem ciężkim jeźdźcem (102kg netto) i z doświadczenia wiem, że seryjne amortyzatory z dużą puszką działają są zbyt liniowo pod tak ciężką dupą. Mój Debonair musiał zatem przytulić na dzień dobry 4 opaski na komorze pozytywnej, żeby można było w ogóle złapać jakiś sensowny punkt startowy. Taki zabieg zwiększa progresywność w końcowej fazie skoku i zapobiega dobijaniu. Niektórzy twierdzą, że również zmniejsza SAG ale ja wiem, że wpływ takiej redukcji nie jest aż tak duży. W tym konkretnym przypadku SAG zmniejszył się możne o 2-3% czyli niewiele.

Jako punkt wyjścia do dalszej regulacji obrałem następujące wartości:

  • RS Pike 29 140 RCT3 SA
    • SAG: ~25%
    • Ciśnienie: 85 PSI
    • Tłumienie powrotu: 10/20 (połowa)
    • Tłumienie LSC: 0/13
    • Tokeny: 2 z 4
  • RS Monarch RT3 DebonAir
    • SAG: ~30%
    • Ciśnienie: 240 PSI (ogólnie DebonAir wymaga wyższych ciśnień)
    • Tłumienie powrotu: 5/10 (połowa)
    • Tokeny: 4 z 6

Następnego dnia rano po przebudzeniu pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę to taka, że to jest TEN dzień! Nowa klacz jest osiodłana, więc wypadało by ją w końcu objechać! Na dworzu lekka wypiździawka ale co tam.

am29 monkey

Po śniadaniu dmuchnąłem zatem bezpieczne 30/35 PSI w opony, włączyłem platformę i wyruszyłem w dziewiczy wyryp na lokalne ścieżki. Pierwsze trzy kilometry dojazdówki od razu mi przypominały jak to jest jechać na 29er...

Yup! Definitywnie jadę na kobyle!

Mimo tego dziwnego uczucia Meta toczyła się zadziwiająco sprawnie pochłaniając kolejne metry asfaltu. Po jakimś czasie ze strony napędu zaczęły dochodzić do mnie jakieś dziwne bliżej nieokreślone odgłosy. Nawet zatrzymałem się sprawdzić czy nie gubię po drodze części ale ulica za mną była czysta. Na szczęście taki stan nie trwał zbyt długo i kilometr dalej wszystko się unormowało. Wszystko co miało się zmielić lub ułożyć chyba własnie tego dokonało, a skoro tak to można było mocniej docisnąć pedała ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Tak dojechałem do pierwszego podjazdu i... pokonałem go z marszu na blacie bez większego wysiłku. Jedenasta czterdziestka z tyłu spowodowała, że przy kilku procentowym podjeździe nawet nie pomyślałem o młynku. Kolejny podjazd był krótszy ale znacznie bardziej stromy (~20%), więc postanowiłem zrzucić łańcuch na młynek i poczuć pierdolnięcie przełożenia 0.6. Muszę przyznać, że kręcic na nim trzeba w prawdzie dosć szybko ale jak się to robi płynnie to taki podjazd jest jak kaszka z mleczkiem.

Warto wspomnieć, że po początkowych zgrzytach napęd kompletnie ucichł i do samego końca trasy pracował cicho, szybko i precyzyjnie.
 

  • metaAM29_00001
  • metaAM29_00002
  • metaAM29_00003
  • metaAM29_00004
  • metaAM29_00005
  • metaAM29_00006
  • metaAM29_00007
  • metaAM29_00008
  • metaAM29_00009
  • metaAM29_00010


Było coś o napędzie. To teraz słów kilka na temat pracy zawieszenia.

Jak wcześniej wspomniałem, w drogę wyruszyłem z włączoną platformą. Meta w takim trybie zachowuje się jak full z krótkim zawiasem. Zawieszenie liści nie wybiera i aktywuje się tylko na większych przeszkodach ale za to przyjemnie progresywnie i co najważniejsze efektywne. Nie byłem w stanie wyczuć wyraźnego bujania zarówno na płaskich odcinkach asfaltowych jak i na podjazdach. 

Platformę wyłączyłem na kilku odcinkach zjazdowych i tu nastąpił mały szok. Po otwarciu zaworowania AM29 robi się bowiem jak wielka żółta...

am29 32

Sposób w jaki Meta pcha w dół w tym trybie powoduje permanentny banan na ryju ლ(́◉◞౪◟◉)ლ 

Każdy odcinek zjazdowy przejechałem parę razy za każdym razem gmerając przy pokrętłach. Dodałem dwa kliknięcia do tłumienia powrotu dampera bo klacz za bardzo wierzgała na hopkach tyłem i dwa zdjąłem na widelcu coby lepiej atakował. Natomiast tłumienie wolnej kompresji wymagało tylko delikatnej korekty. Dwa dodatkowe kliki wyraźnie zniwelowały efekt nurkowania podczas hamowania. Po szybkim tuningu rower na swoich wielkich kołach szedł jak czołg. Tam, gdzie SL dochodził do kresu swoich możliwości AM29 po prostu przelatywał! Trasa którą dziś obrałem nie obfitowała wprawdzie w ekstremalne przeszkody terenowe (mazowsze) ale po drodze trafiło się kilka średnich hopek, dropów i muld. Na nich rower zaczął pokazywać pazur. Nie przypuszczałem, że taka krowa może być tak skoczna :)

Podsumowując odczucia ogólne po pierwszej jeździe mam mega pozytywne! Wydaje mi się, że nowy rower spełni wszystkie moje oczekiwania z nawiązką. Muszę się tylko nauczyć porządnie na min jeździć bo różnice w prowadzeniu są jednak znaczne. Kokpit i siodło jest około 5 centymetrów wyżej i to czuć. Składanie się w ciasnych zakrętach wymaga zatem zupełnie nowej techniki. Choć krótki mostek i offset widelca pomagają podczas wchodzenia w zakręt to muszę jednak pamiętać, że mam teraz wyraźnie dłuższy ogon za sobą.

Ogólnie pozycja za kierownicą jest wygodna. Sztywna rama w połączeniu z krótkim kokpitem daje wrażenie sporej zwinności i faktycznie rower całkiem sprawnie skręca, a dociążanie poszczególnych kół nie wymaga zbytniej ekwilibrystyki. Jednocześnie dużą baza kół powoduje, że zarówno na zjazdach i podjazdach czułem się na nim bardzo pewnie. Zrobiłem dziś kilka niezbyt długich ścianek o różnych kątach nachylenia i za każdym razem przednie koło trzymało się gleby jak zaczarowane. 

Po pierwszej jeździe najbardziej podoba mi się to, że ten 29er ma dwa oblicza zależne od aktualnego ustawienia amortyzacji, co akurat jest dla mnie bardzo ważne bo chciałem mieć relatywnie uniwersalny rower.

PS.
Jazdy na w pełni zablokowanym zawieszeniu nie sprawdzałem, bo w zasadzie nie miałem takiej potrzeby.

PS2.
Koła są na tyle lekkie i sztywne, że nie czuje różnicy w przyśpieszaniu w stosunku do 26 cali.

Aktualizacja 26.10.2015 - piasta

Dziś udało mi się w relatywnie tani i prosty sposób urwać ponad 100 gramów na tylnym kole. Cały myk polegał na wymianie stalowej osi i bębenka tylnej piasty D882 na nowsze elementy wykonane z aluminium. Nabyty zestaw tuningowy wyglądał następująco:

novatec 882 alu body axle

Ośka X12 posiada identyczne rozmiary jak stalowa ale dzięki zastosowaniu odmiennego materiału jest o 46 gram lżejsza. Natomiast lżejszy o kolejne 63 gram bębenek to już znacznie zmodyfikowana konstrukcja oznaczona jako CB-B2-SMN-AL. Najważniejszą zmianą jest to, że nowy model bębenka jest fabrycznie przystosowany pod szersze kasety 11s ale dzięki załączonej podkładce 1,8 mm jest również kompatybilny z tradycyjnymi kasetami 10s. Dzięki owej podkładce mogę w tej chwili założyć swoja M8000, a przyszłości po jej zdjęciu jakąkolwiek inna pełnokrwistą szeroką kasetę 11s (a może nawet i 12s - o ile się takie narodzą).

am29 36

Nowe body z racji tego ze jest aluminiowe posiada wbudowaną listwę Anti Bite Guard zapobiegającą nadmiernej inwazji stalowych koronek w jego wypusty oraz co ciekawe cztery podwójne zapadki :)

novatec alu b2 body

UWAGA!
Przy upgrade należy do nowszego bębenka przełożyć stary, niższy oring uszczelniający!!!

Aktualizacja 30.10.2015

Dziś przejechałem się z nowo poskładaną piastą i wszystko działa jak należy. Wolnobieg z czterema zapadkami pracuje o zauważalnie ciszej niż ten w stalowym bębenku.

Meta ogólnie sprawuje się bez zarzutów, a ja jestem póki co nią zauroczony. W niedługim czasie muszę zmienić tarczę przedniego hamulca bo obecna jest już mocno zużyta. Aktualnie rozglądam się za czymś relatywnie lekkim i mocnym.

commencal meta am29

Aktualizacja 15.11.2015

Meta doczekała się kolejnego drobnego upgrade. Tak jak wcześniej wspominałem nadszedł czas, aby wymienić przednią tarczę. Obecny rotor SM-RT86 IceTech od Shimano to jeden z nielicznych naprawdę udanych podzespołów tego producenta, nie mniej jednak tarcza jak każda zwyczajnie się zużyła zbliżając się niebezpiecznie do minimalnej grubości. Zastanawiam się ile mogłem na niej przejechać i obstawiam, że było to kilkanaście tysięcy kilometrów (dwa rowery). Długo dumałem również czy nie kupić znów takiego samego, jakby nie patrzeć sprawdzonego modelu ale w końcu postanowiłem wykorzystać okazję i zrobić mały eksperyment. 

Po krótkim przeglądzie rynku zdecydowałem się wpakować na przód tarczę w maksymalnym rozmiarze 203 milimetrów. Większa siła hamowania z przodu na pewno się przyda. Zwłaszcza teraz przy większej średnicy koła :) Mój wybór padł na rotor włoskiej Formuli. 

Nowa tarcza pomimo większej średnicy jest odrobinę lżejsza niż jej poprzednik. Sama tarcza waży 138 gram, a załączone do niej nisko profilowe śruby kolejne dwanaście. To wlaśnie niska waga przypieczętowała decyzję o jej zakupie. Rama Mety swoje waży, więc kupując osprzęt zwracam teraz dużo większą uwagę na poszczególne gramy.

formula 203 rotor

Podobnie jak w IceTech bazą jest duży aluminiowy pająk do którego przymocowana jest część cierna wykonana z stali nierdzewnej (2.0 mm). Tarcza jest więc nominalnie grubsza niż japoński produkt. Całość na kole prezentuje się jak poniżej.

formula 203 rotor

Aktualizacja 16.02.2015 - wincyjjj wunglaaa!!! :]

Któregoś wieczora znudzony przeglądając zachodni ebay tafiłem na prawdziwą perełkę! Była nią pachnąca nowością, karbonowa korba Sram X0. Niby nic nadzwyczajnego bo zwykłe "stare" 2x10 ale to co zwróciło moją uwagę to jej bardzo niska cena. Trochę podejrzane ale korb tych było dziewiętnaście i widać było, że schodzą jak ciepłe bułki. Nie wiele myśląc łyknąłem sztukę :]

Głównym argumentem przemawiającym za zakupem był jak się ostatnio okazało niezbyt ciekawy stan zamontowanej korby Deore. Ta niby była prawie nowa (ponoć zdjęta z nowego roweru), a mimo to po pierwszej dokładnej inspekcji Mety okazało się, że jedno z jej ramion jest po prostu krzywe i powoduje bicie blatu. SIC!
Nie było tego wiele i dopóki jeździłem w relatywnie czystych warunkach napęd działał poprawnie. Zgrzyty w jego funkcjonowaniu pojawiły się jednak w raz z pierwszym błotem pośniegowym, a tego nie mogłem już znieść w nowej maszynie.

Po kilku dniach nerwowego oczekiwania kurier podrzucił paczkę w środku której siedziało faktycznie nowe, błyszczące i co najważniejsze oryginalne X0 z zębatkami 22T/36T i osią GXP. Yeay! 

Waga? 

Jak na plastik przystało bardzo przyzwoita bo 685 gram.

Po zamianie młynka z 22 na 24 zęby nowa korba razem z suportem wylądowała w mufie Mety. Szkoda tylko, że nie jest to wersja z szarymi napisami ale myślę, że i tak nie ma powodów do narzekania.

sram x0 2x10

Przed pierwszą jazdą obawiałem się tylko, że to plastikowe cudeńko będzie się pod moją wagą wyginać na wszystkie możliwe strony tylko po to aby finalnie zamienić się w kupkę pyłu (myślenie w stylu Kubuś Fatalista). Na szczęście ostrzejsze przejazdy pokazały, że jest to mimo wszystko mocna korba. Ciekaw jestem jak to będzie się sprawować w miarę upływu czasu ale póki co wygląda to zaskakująco dobrze. 

PS.
Przedni hamulec zgrał się już z większą tarczą i trzyma ją pewnie za mordę. Jest moc!!!

Aktualizacja 19.03.2016

Metka póki co zimuje ale że za oknem prawdziwej zimy brak to od czasu do czasu wyciągam ją na dwór. Tak było również i dziś bo postanowiłem skorzystać z relatywnie suchej aury przetargać ją po lokalnej leśnej rąbance.

commecal meta am29

Dwa tygodnie temu udało mi się w końcu porpawić kokpit wymieniając nieco przykrótki dla tej ramy mostek OnOff na polski NS Quantum Lite. Dłuższy o 15 milimetrów mostek NS'a  poprawił  pozycję za kierownicą i zmniejszył nerowość w prowadzeniu.

ns quantum lite

Quantum Lite waży 134 gramy i jest na prawdę świetnie wykonany. Jedyny jego minus według mnie to niski stack wynoszący zaledwie 35 milimetrów.

Setup z powyższej fotki zostawiam na sezon 2016 i chyba nic już nie będę w nim zmieniać. Zobaczymy jak zniesie próbę czasu.

Aktualizacja 22.04.2016 - pierwszy większy wpierdol

Prawie dwa tygodnie temu pojeździłem pierwszy raz Metą  po Beskidzie Śląskim i była to iście twarda nauka jazdy na wielkim kole!

Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy ostatnio na jedym wyjeździe zaliczyłem tyle gleb.

Raz że warun podczas wyjazdu był mało ciekawy (lało!), dwa nie mogłem się odnaleźć na pierwszych dla mnie w tym sezonie górskich trasach to jeszcze okazało się, że po zimie byłem kondycyjnym zerem. Niezła kumulacja :/

Jazdy zaczęły się od (w teorii) relatywnie prostego Twistera na Koziej Górze w Bielsku. Tymczasem pierwsze 400m ciasnych band pokonałem deko przerażony niesamowitą zwrotnością Mety... której nie było! A przynajmniej ja nie mogłem jakoś jej wtedy odaleźć.

Po pierwszym nieplanowanym opuszczeniu trasy, zacząłem kombinować z głębszym niż zazwyczaj składaniem sie w bandzie...

...i to pomogło o tyle, że neonowa krowa zaczynała jako tako skręcać. To jest jednak zupełnie inna jazda niż techniczne ale jakby nie patrzeć krótkie odcinki mazowieckiej deprechy. Mimo, że pomęczyłem ich trochę na jesieni i naprawdę wydawało mi się, że już powoli zaczynam kumać ten temat to pierwszy zjazd na tak krętej i szybkiej trasie pokazał jednak, że to wszystko h00j i jeszcze długa droga przede mną :/

meta am29

Katowanie Twistera niestety (a może stety) szybko odpuściliśmy z racji tego, że miejscami ze względu na opad trasa była bardzo grząska. Resztę soboty pojeździliśmy więc na Starym zielonym, który okazał się fajną traską miejscami mocno techniczną ale już nie tak "zwartą" jak ta piersza. Tu Meta zaczynała się ewidentnie rozkręcać. Oczywiście były ze dwie lub trzy gleby ale wynikające tylko i wyłącznie z pokusy sprawdzenia gdzie leży granica przyczepności dużych Michelinów. Teraz już wiem na co w takich warunkach mogę sobie na nich pozwolić :]

Drugiego dnia (niestety pogodowo podobnego do pierwszego) pojechaliśmy na górę Żar. Celem była trasa A(ir)-line. Jak się potem okazało typowa rąbanka, a przy deszczowej pogodzie wpierdol w czystej postaci.

W sumie nie wiem co mam napisać o tej trasie DH. Zajebista to ona może i jest jak sie jedzie nią setny raz, słoneczko praży, a na dolnej stacji czeka ktoś z zimnym piwkiem. Tego dnia jednak żaden z tych waunków nie był spełniony :( Muszę przyznać, że w głebi duszy cieszyłem się z powrotu do doma w jako tako jednym kawałku :]

Trasa tej niedzieli była bowiem potwornie śliska! Dosłownie wszystko płynęło gliną!

Generalnie rower sprzętowo podczas całego wyrypu spisał się na medal. Nic nie pękło ani się nie urwało. Węglowe elementy o które się najnardziej bałem też o dziwo dały radę. Może nie są już takie piękne bo nabrały charakteru w postaci licznych obtarć ale co najważniejsze nadal są w jednym kawałku. W szczególności obręcze Light Bicycles dzielnie się sprawiły. Przy tak hardkorowej gliniano-kamiennej trasie otrzymały tylko kilka rys i nic po za tym. Oby tak dalej!

Wyjazd mimo, że krótki to dał trochę w kość. Z drugiej strony to jednak cieszę się, że nie było łatwo bo pokazał mi już na starcie sezonu, co muszę poprawić w rowerze i swojej technice jazdy. Wnioski zostały już wiciągnięte.

Aktualizacja 17.07.2016

Jazda na neonowym najnerze trwa w najlepsze i chyba coraz lepiej mi to nawet wychodzi. Sprzętowo przez ostatnie miesiące w Mecie zaszły niewielkie zmiany. Kokpit obecnie składa się z szerszej kierownicy NS Monogram Plus przyciętej do 780 milimetrów i ciut dłuższego mostka Answer AME ATAC 50mm. Pod moim tyłkiem natomiast wylądowało (po wielu próbach) siodło Ergon GE1 z prętami CroMo. Ogólnie te drobne zmiany bardzo pozytywnie wpłynęły na komfort i stabilność podczas jazdy.

Commencal Meta AM29

Aaaaa... no tak :] Powyższa fotka z Świeradowa przypomniała mi że gdzieś po drodze wymieniłem również tylną tarczę na włoską Formulę. Połączenie SLXów i grubszych tarcz działa elegancko i to w każdych warunkach! Polecam.

Aktualizacja 03.09.2016 - 2x11 c.d.

Cierpliwość popłaca. Po miesiącach poszukiwania okazji pewnego dnia na pinku wypłynęła w końcu ledwo używana kaseta XG-1180 Mini Cluster w relatywnie normalnym piniądzu. Było w prawdzię troszkę zachodu z jej sprowadzaniem ale znajomy z UK po raz kolejny mnie nie zawiódł i po ponad tygodniu w moich łapach wylądowało takie ażurowe cuś...

sram xg-1180 mini cluster

Cenowo taka używka i tak jest droższa od nowego M8000 ale jakość wykonania kasety Full Pin powala na łopatki. Wagowo Sram miażdży japońskie Shitmano! Summa sumarrum, masa nieresorowana tylnego koła po przejściu na XD (kaseta + bębenek alu) poleciała o jakieś 150 gram w dół :]

Mało tego... zakres przełożeń 2x11 poszerzył się zarówno z dołu (10T), jak i z góry (42T). Chyba nie ma takiego terenu w którym się z takim napędem nie odnajdę. Yeay!

Aktualizacja 31.10.206 - No i w pizdu wylądował...

...było ostro, było hardo :] Testy nowego napędu nie trwały zbyt długo bo przeznaczenie spotkało mnie pewnego pięknego wrześniowego popołudnia... na największej ściance lokalnego singla ✖_✖

Z Mety nawet licznik nie spadł! Znacznie gorzej było ze mną...

kurwa jasna

Także ten... Ja sie będę teraz troszkę rehabilitować, a moje AM29 póki co zapada w letarg. Jak już odzyskam władzę w lewej łapie to pewnie odwalę jakiś pierwszy zimowy serwisik hudrauliki tak aby na wiosne już wszystko siorbało jak należy.

Aha.. zeby nie było!!! Napęd na pełnym Sramie tego dnia działał zajebiaszczo ◖|◔◡◉|◗

Click me

8 komentarzy

  • Link do komentarza Koper 2015/09/30 19:53 napisane przez Koper

    Fajny blog. Tez jestem przed skladaniem mety ale v4. Tam wejdzie 1x11, mysisz ze ta przerzutka da sobie rade z kaseta taka jak Twoja tylko 11-42t ?

    Pozdrawiam

  • Link do komentarza Autor bloga 2015/09/30 20:22 napisane przez Autor bloga

    Heh, aż dziw bierze, że ktoś te moje wypociny czyta ;)

    Przerzutki GX w wersjach 2x11 i 1x11 różnią się dość znacznie (1x ma pantograf x-horizon, 2x zwykły) ale na stronie producenta również wersja 2x11 ma podany obsługiwany zakres 11-42 także powinno to działać.

    https://www.sram.com/sram/mountain/products/gx-2x11-rear-derailleur

  • Link do komentarza Koper 2015/10/05 20:17 napisane przez Koper

    Dzieki za info, kola przyznam kozackie, daj znac jak sie sprawdzaja, bo cenowo bardzo fajnie wychodza te obrecze a wyglad mowi sam za siebie. Fajny projekt,

    Pozdrawiam

  • Link do komentarza Koper 2015/10/05 20:18 napisane przez Koper

    E tam wypociny... , ciekawsze od sponsorowanych artykulow, poza tym zero sciemy. Dla mnie rewelacja :)

  • Link do komentarza robertos 2015/10/06 18:23 napisane przez robertos

    Niezły materiał i zachęta do samodzielnego działania :) Te karbonowe koła...mniam !!!!

  • Link do komentarza waldemarek 2015/10/08 13:29 napisane przez waldemarek

    chyba nie wiecie ile kosztują takie obręcze ;-)

  • Link do komentarza Filip 2015/12/11 05:44 napisane przez Filip

    Witam! Elegancka robota. Nie wiedziałem że Nowy gx będzie śmigła z kaseta shimano :O możesz coś napisać na temat kompatybilności przednich korb? Mam korba slx i nie chciałbym się jej pozbywać, a w planach mam napęd 2x11 od Shimano. I teraz nie wiem czy muszę zbierać na korbę czy nie. Bardzo proszę o odpowiedz! Pozdrawiam

  • Link do komentarza Autor bloga 2015/12/11 11:09 napisane przez Autor bloga

    Mój stary SLX ma zębatki pamiętające jeszcze 9s i działa bez większych problemów z węższym łańcuchem. Może jest trochę głośniej ale nie jakoś strasznie. Koronki są alu, więc pewnie z czasem jeszcze się dotrą.

    Jeżeli masz korbę SLX 10s to bym zostawił i pojeździł na niej. Z czasem można przejść na M8/9xxx ale wywalanie kasy na nie na starcie wg. mnie jest BEZ SENSU.

    Póki co nie widziałem koronek 11s pod popularne (stare) BCD 104 ale jak się pojawią to podmienię same koronki... no chyba, że uda się wyrwać tanio nowego XTR ;P

Skomentuj