1x10 - Do It Yourself !

Wraz z projektem budowy drugiego roweru pojawiła się pokusa aby przeprowadzić kolejny eksperyment związany z minimalizacją układu napędowego. Tym razem nie będzie to napęd ani trzy, ani dwu, tylko jednorzędowy. Dokładniej mówiąc układ 1x10...

Na temat istniejącego "standardu" SRAMa 1x11 nie będę się rozwodził. Wiadomo, że istnieje. Jego wady i zalety są znane. Wiadomo również, że producent chce za niego chore pieniądze. Sprzęt niszowy przeznaczony póki co dla zawodowców. Tyle w temacie!

No prawie... ...bo część jego niewątpliwych zalet podłapali inni niezależni producenci kierujący swoje produkty do szerszego grona odbiorców. Kopiowanie patentu SRAMa nie było możliwe, ale przeniesienie pewnych właściwości napędu jednorzędowego do obecnie panującego standardu kaset 10-cio rzędowych wyglądało obiecująco. Dlatego w ciągu ostatnich dwóch sezonów zaczęły w sieci pojawiać się najpierw prototypy, a potem finalne produkty takich manufaktur jak OneUp Components czy Wolf Tooth Components pozwalające na relatywnie niskobudżetową konwersję standardowych kaset do rozpiętości praktycznie dotychczas zarezerwowanych tylko dla 1x11. Konwersja taka w wielkim skrócie polega na przebudowaniu oryginalnej kasety z zastosowaniem gigantycznych zębatek pozwalających na uzyskanie całkiem miłego i miękkiego przełożenia w układzie z jednym blatem napędowym.

Rozpoczynając budowę tłuściocha w zasadzie z marszu przyjąłem koncepcję klasycznego napędu 2x10 ale wraz z odkryciem na jednym z forów produktów młodego polskiego producenta HCC Components postanowiłem zaryzykować i przeprowadzić eksperyment z zestawem 1x10.

Cenowo rodzimy zestaw wyglądał baaardzo atrakcyjnie w stosunku do bliźniaczych rozwiązań zza granicy. Zamówiłem sobie wersję ekstremalna z zębatką w rozmiarze 42T na tył, a dzięki przychylności właściciela dostałem do kompletu również szeroko-wąską zębatkę napędową z 32 zębami.

Organoleptycznie muszę stwierdzić, że jakość materiału i obróbki CNC jest na bardzo wysokim poziomie, a całość wygląda naprawdę zacnie :)

HCC 42T

Mój zestaw zestaw z HCC zawierał finalnie:

  • Zębatkę napędową narrow-wide w rozmiarze 32T (BCD104)
  • Zębatkę kasety w rozmiarze 42T z wykończeniem Natural Raw (polerowane, surowe aluminium)
  • zestaw podkładek dystansowych
  • zestaw śrub do regulowania odsunięcia przerzutki (śruby dłuższe niż w std. przerzutkach)
  • komplet firmowych naklejek

 Pozostałe komponenty układu napędowego jakie udało mi się nabyć to:

  • Przerzutka SRAM X7 type2 - z sprzęgłem i średnim wózkiem
  • Kaseta Shimano SLX CS-HG81-10 11-36
  • Łańcuch Campagnolo Veloce C10 + spinka SRAM 10spd
  • Manetka SRAM X5

Przeróbka i instalacja kasety

Pracę rozpoczynamy od rozebrania kasety, gdyż w całej konwersji chodzi o to, aby pozbyć się koronki 15T wraz z jej dystansem. Bębenek przecież nie jest z gumy, więc należy jakoś zrobić miejsce na montaż dokładanej największej zębatki. W przypadku mojej kasety nie było tak łatwo, bo w modelu SLX kilka najmniejszych koronek jest nitowane razem za pomocą trzech stalowych bolców. Aby je rozdzielić trzeba usunąć wspomniane bolce. Najlepiej punktakiem zaznaczyć środek każdego pinu, a następnie każdy z nich delikatnie rozwiercić wiertłem 4 mm.

shimano cs-hg81-10

Tu bardzo ważna uwaga!Ponieważ trwale rozdzielamy prawie pół kasety to ten patent nie jest zalecany dla piast z aluminiowym bębenkiem!!! Każda bowiem z koronek będzie działać od tego momentu z dużo większą siłą na korpus niż fabrycznie znitowana sekcja!

OK. Po rozwierceniu usuwamy koronkę 15T wraz z dystansem. Ja dodatkowo wymieniłem kolejną po niej koronkę 17T na mniejszą 16T, aby zachować płynniejsze przejście pomiędzy sąsiednimi biegami. Normalnie przejście 13>17 dawałoby aż 4 zęby różnicy, natomiast kolejne 17>19 tylko dwa. Dzięki zębatce 16T oba te przejścia będą wynosić równe 3 zęby co powinno poprawić zestopniowanie kasety.

Tu pojawił się pierwszy zonk! Z racji pośpiechu zamówiłem koronkę 16T pochodzącą z kasety drogowej Ultegra CS-7800. Wszystko pięknie daje się zamontować na typowym bębenku MTB ale jak się potem okazało coś jest nie tak z przesunięciem poszczególnych zębów i zmiana biegów wyraźnie się tnie na tej koronce. Musiałem ją jednak wymienić na inną.

Poszukałem trochę i znalazłem znacznie lepszą koronkę od górskiej kasety XT CS-M771-10.
Jej numer seryjny to Y1YR16000 jakby ktoś szukał.

Mając już odpowiednie elementy przystępujemy do montażu kasety na kole. W pierwszej kolejności zakładamy olbrzyma z HCC oraz jedną z załączonych podkładek dystansowych. Z tego co widziałem to jej zadaniem jest takie odsadzenie największej korony od pająka kasety, aby nie opierała się ona o łby nitów spajających pająk. Dla kaset Shimano jest to podkładka o grubości 1mm, natomiast dla SRAMa (który ma grubsze nity) w zestawie jest również wersja 1,5 mm.

HCC 42T

Następnie zakładamy pająk kasety z największymi koronkami.

1x10 slx hcc

Teraz czas na mniejsze, uprzednio roznitowane koronki. Zakładamy je pojedynczo pamiętając o przekładaniu plastikowymi dystansami. Na szarym końcu zakładamy 13T i 11T oraz wkręcamy kapsel zgodnie z zalecanym momentem obrotowym.

kaseta montaż

Zamontowana kaseta prezentuje się nadwyraz okazale. Jest praktycznie tej samej wielkości co 180 milimetrowa tarcza! Osom! ^_^

Instalacja korony napędowej narrow-wide

Instalacja koronki 32T na korbie to była w zasadzie czysta formalność. Tu nie trzeba nic kombinować bo wszystko pasuje do typowego dla MTB rozstawu otworów BCD104. Jedyne na co należy zwrócić uwagę to długość śrub i kominów mocujących ją do ramion korby. U mnie wraz z rockringiem zębatka została przytroczona na 6 mm kominach. Bez osłony zapewne byłyby potrzebne krótsze śruby, na przykład 4 mm.

HCC 32T 104BCD

Mam nadzieję, że niedługo będę mógł podzielić się jakimiś głębszymi spostrzeżeniami odnośnie działania całości.

Na tę chwile (rower na stojaku serwisowym) widzę, że może być problem z ułożeniem nowego łańcucha Veloce C10 na wąsko-szerokiej koronie korby. Nie wiem od czego to zależy ale koronka szerszymi zębami ewidentnie haczy o ogniwa w początkowej fazie łapania łańcucha. Jest jednak szansa, że całość ułoży się po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach (sugestia producenta). Jeżeli nie to będę musiał szukać innego łańcucha.

Odnośnie funkcjonowania przerzutki SRAMa to na sucho (bez obciążenia) radzi ona sobie zaskakująco dobrze z tak zestopniowaną kasetą. Jak na razie nie zauważyłem żadnych problemów z płynna zmianą biegów w obu kierunkach.

Aktualizacja 28.02.2015 - pierwsze 100km

Napęd przepracował w warunkach terenowych pierwsze 100 kilometrów w ramach trzech skromnych wypadów moimi utartymi ścieżkami (około 30 km każda).

Pierwsza wycieczka odbyła się bezproblemowo. Było zimno (-2C) i w związku z tym kompletnie sucho. Napęd w takich warunkach w prawdzie pracował dość głośno ale nie sprawiał żadnych problemów.

Wrażenia na żywo były bardzo pozytywne! Przerzutka Srama ładnie współpracuje z przerobioną przeze mnie kasetą Shimano, a zastosowane w przerzutce sprzęgło zapobiega nadmiernemu telepaniu długiego łańcucha.
Najniższe przełożenie 32/42 daje ratio 0,76, które tak jak przewidywałem jest dla mnie jak najbardziej OK w warunkach nazwijmy to "nie-górskich".
Atakowałem dość strome, techniczne podjazdy na leśnych wydmach i nie miałem żadnych problemów z ich zdobywaniem. Drugi koniec kasety z koronką 11T mam wrażenie, że się nadaje tylko do dokręcania przy zjazdach. Akurat w moim przypadku na płaskim przy 4" oponie jest jak dla mnie już zbyt twardo. Jeżeli to przełożenie nie będzie wykorzystywane to przy zmianie kasety pomyślę o wersji zaczynającej się od 12T.

Drugi wypad odbył się już w znacznie gorszych warunkach. Złapała odwilż, więc w lesie było jedno wielkie bagno. Napęd pracował tak samo jak za pierwszym razem do momentu pierwszego większego podjazdu. Podczas dynamicznego ataku w połowie drogi korba nagle bez ostrzeżenia pozbyła się łańcucha! Okazało się, że nowy Campagnolo C10 i tak ciasno wchodzący na zęby n-w w momencie gdy złapał jeszcze błota przestał się zazębiać na korbie. Wystarczał minimalny przekos i dochodziło do podnoszenia łańcucha na zębatce. Przez kolejne 2 km łańcuch spadł mi jeszcze ze 2-3 razy po czym wszystko się uspokoiło (chyba się zdążył oczyścić). Po powrocie wymyłem go myjką i ponownie porządnie przesmarowałem. Kurde nie fajnie!

Nazajutrz warunki pogodowe znacznie się poprawiły, więc postanowiłem udać się do lasu i jeszcze raz sprawdzić jak to gada. Na całe szczęście problemy z spadającym łańcuchem już się nie pojawiły. Chyba co miało się wytrzeć to się wytarło. Kamień spadł mi z serca.

Wniosek z tego taki, że jeżeli masz nowy łańcuch i nową zębatkę HCC to pierwsze 100km musisz zrobić w warunkach suchych, z dala od piachu. Chyba najbezpieczniejsze na dotarcie będą długie odcinki asfaltowe!

Aktualizacja 02.04.2015 - raport sytuacyjny po 300 km

Minał kolejny miesiąc podczas którego odbyłem kilka dłuższych tras na nowym rowerze oraz zaliczyłem inaugurujący sezon maraton PolandBike, który odbył się w ostatnią niedzielę w Otwocku.

Tak! pojechałem maraton na swojej Bule :D

Jak można się domyślać rekordowych prędkości nie dało się uzyskać ale pokonując dość mocną, interwałową trasę z prawie 200 metrami przewyższeń pojawiły się pierwsze głębsze przemyślenia co do zastosowanego napędu.

Z racji konstrukcji mojej nietypowej maszyny muszę definitywnie porzucić marzenia o szybkiej jeździe. Utrzymanie prędkości rzędu 30-35 km/h przez więcej niż 1-2 kilometry nawet na płaskim i twardym podłożu jest ponad moje możliwości. Było to dobrze widać podczas wyścigu na pierwszej długiej prostej wiodącej do lasu. Z łatwością wyprzedziło mnie wtedy kilkadziesiąt osób.

Dla takiego zakresu prędkości jest zdecydowanie za twardo, a opory toczenia zbyt wielkie! No cóż. Ten typ tak ma i nic na to nie poradzę (ale i tak go uwielbiam!)

Ciekawiej natomiast zaczęło się robić gdy wjechaliśmy do lasu, gdzie na odcinku kilkunastu kilometrów czekała na nas seria na prawdę solidnych podjazdów z zakresu 15-25%. Początkowo myślałem, że padnę już na pierwszym długim podjeździe ale szybko zbiłem na 42T i o dziwo podjechałem. Potem ponownie i ponownie... generalnie chyba tylko raz pchałem! Prawie wszystko było do podjechania na moim 1x10 ale nie ma co się oszukiwać przy wadze z rowerem oscylującej wokół 120 kg jest to jednak też nie lada wysiłek.

Podsumowując moje pierwsze w tym sezonie sportowe zmagania w mojej głowie mam dwa wnioski:

  • na pierwszy rzut przydałoby się zmienić kasetę na taką z zakresem zaczynającym się do 12-13T bo jedenastka wydaje się kompletnym bezsensem w tłuściochu.
  • aby oszczędzać kolana potrzebne jest jeszcze delikatne obniżenie przełożenia. Wydaje mi się, że zmniejszenie zębatki na korbie z 32T do 30T zdecydowanie poprawi mobilność całego zestawu. 

Rozmawiałem już z HCC i tak się pięknie składa, że niedługo ma być gotowa pierwsza partia zębatek właśnie w tym rozmiarze. Wstępnie już jedną zaklepałem. 

Jeżeli chodzi o pracę i bezawaryjność całości jak na razie jest po prostu bajka. Przerzutka Srama z stałym sprzęgłem pracuje świetnie trzymając długi łańcuch w ryzach, a poszczególne biegi schodzą i wchodzą bardzo płynnie. Oby tak dalej!

Aktualizacja 16.08.2015 - pierwszy tysiak

Pierwszy tysiąc kilometrów w prawdzie stuknął jakiś czas temu ale piszę o tym dopiero teraz bo nie miałem zwyczajnie na to wcześniej czasu.

Zredukowany napęd 1x10 nadal działa i ma się bardzo dobrze. Najważniejsze jest to, że (po wstępnym dotarciu) łańcuch nie spadł mi ani razu! Kombinacja zębatki N/W i przerzutki z stałym sprzęgłem nawet w hardtailu wydaje się być świetnym rozwiązaniem.

Nic nie spada, nic się nie telepie, a sama zmiana biegów jest precyzyjna i błyskawiczna. Ostatnio praca całości jest jeszcze bardziej finezyjna bo korzystając z letnich wyprzedaży udało mi się nabyć nowiutką manetkę X9. Różnica w kulturze pracy w porównaniu do X5 jest co najmniej namacalna.

Trwałość łańcucha Campy przez ten okres również nie uległa pogorszeniu. Łańcuch po przepracowaniu wspominanego przebiegu (na "suchym" smarze SquirtLube) nie wykazuje praktycznie żadnego większego zużycia. Przymiar do pomiaru wyciągnięcia łańcucha nawet nie zbliża się do pozycji 0,75 co daje nadzieje na długą i bezproblemową eksploatację.

To na razie tyle jeżeli chodzi o mechaniczne aspekty. Czas wrócić do planów rozwojowych owego napędu.

W poprzednim wpisie wysnułem dwa istotne wnioski co do możliwości jego dalszej poprawy. Drugi wniosek dotyczący redukcji przedniej zębatki nadal podtrzymuje. Ba! W sumie to nawet już go wcieliłem w życie ale o tym za chwilę...

Z wniosku pierwszego (o bezsensowności najmniejszej koronki kasety) muszę się jednak wycofać bo jak się okazało do typowej jazdy cross-coutry najtwardsze przełożenia również w fatbike mają sens. Tezę te potwierdziły kolejne nawinięte setki kilometrów. Nie raz bowiem zdarzało mi się robić kilometry szybkimi asfaltami i nawet taki czołg jak Buła po solidnym "rozbujaniu się" szedł na 11T z prędkościami dochodzącymi w okolice 30 km/h. Mało tego jak szosa zaczynała lekko opadać zaczynało mi nawet brakować jeszcze twardszego/szybszego przełożenia. 

Teraz już zaczynam łapać o co chodzi z "nowym" standardem 11-rzędowego napędu Srama opartego na wolnobiegu XD. To faktycznie nie jest tylko kolejna branżowa fanaberia, a dość istotny krok do przodu w stosunku do "budżetowych" napędów 1x10, którym jednak brakuje przysłowiowej kropki nad "i". Tą "kropką" są wg. mnie skrajne przełożenia. 

Zobaczymy jak będzie się rozwijać dalej rynek ale mam wrażenie, że za chwilę zaczną się pojawiać napędy 12 lub nawet 13-rzędowe. Do mojego fatbike ideałem byłoby coś z zakresu 10-45T :)

No dobrze. Koniec z tymi mokrymi snami.

Wracając do wniosku pierwszego czyli mniejszej zębatki napędowej. Zrobiłem mały upgrade w postaci nowej zębatki Transalp Pro 30T pochodzącej od również rodzimego producenta - Argon Components. Dlaczego nie zapowiadane HCC? No cóż, potrzebowałem jej szybko, a HCC jakoś się opóźniało. No i wyszło jak wyszło.

argon components transalp pro 30t

Zębatka podobnie jak ta z HCC wykonana została bardzo starannie. Waga? Piórkowa! Zaledwie 33 gramy. To co ją wyróżnia to zintegrowane kominy oraz 2 milimetrowy offset poprawiający linię łańcucha.
Jestem już po pierwszych testach w ciężkim technicznym terenie i muszę stwierdzić, że rozmiarowo niby dwa zęby mniej, a różnica na podjazdach zauważalna. Fatbike na ponad 20% podjazdach idzie jak...

traktor pull

...jednocześnie nie powodując nadmiernego przeciążenia kolan. Jest lepiej ale na ile to pokaże pierwsza wyprawa w jakieś konkretne góry. Nie mniej pierwsze jazdy wyglądają zachęcająco. Natualnie prędkość maksymalna na płaskim w takim zestawieniu spadła ale nie jakoś drastycznie bo do okolic 25-27km/h.

Aktualizacja 24.08.2015 - pierwszy wyryp górski

Wróciłem wczoraj z Gór Sowich po których hasałem sobie swoją białą Bułą. Ostatnia modyfikacja napędu (mniejsza koronka 30T) poprawiła sytuację  jeżeli chodzi o podjazdy ale tylko w terenie powiedzmy umiarkowanie pofałdowanym. Na całodzienne wyrypy górskie taki zestaw jest dla mnie jednak zbyt twardy!

Dość szybko zweryfikował to czarny szlak sudeckiej strefy MTB prowadzący na najwyższy szczyt masywu czyli Wielką Sowę. Wystarczyło niecałe 15 kilometrów i kilkaset metrów w pionie aby moje nogi zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa. Uzyskane przełożenie ~0.715 może i nadaje się do krótkich i stromych podjazdów ale gramolenie się na nim przez pół dnia w górę to dla mnie masochizm :)

Muszę przemyśleć do dalej robić z tym napędem. Czy przygotować sobie zapasowy zestaw w postaci klasycznego 2x10 i zakładać go tylko na wyprawy górskie czy może dalej brnąć w modyfikację obecnego układu. 

Co do eksploatacji nie mam nadal absolutnie żadnych uwag. Całość chodzi nadal bardzo precyzyjnie. Łańcuch Campy bardzo szybko polubił się z nową koronką Argona i ani razu nie spadł pomimo, że odcinki zjazdowe były miejscami mocno hardkowowe. Zwłaszcza czarne trasy EN/DH w Srebrnej Górze :)

Sumarycznie moja "dziesiątka" w tłuciochu ma nalatane juz ponad 1300 kilometrów z czego ostatnich 80 bardzo mocnych bo stricte górskich. Wcześniej zaliczyła dwa mocno interwałowe maratony i dziesiątki godzin podczas jazdy wzdłuż wybrzerza Bałtyku (niekoniecznie płaskiego). Koronki przedniej nie będę pokazywać bo się ledwo co  dotarła. Natomiast aluminiowa korona od HCC wygląda następująco.

hcc 42t

Wczoraj wyglądała okropnie po powrocie z gór bo była cała umorusana brudem ale jak ją dziś przetarłem szmatką to wygląda nadal całkiem przystojnie jak na swój przebieg. Lekkie deformacje zębów ale nic ponad to.

Aktualizacja 01.03.2016 - next level

Minęło kilka ładnych miesięcy i kilka kolejnych tysięcy przejechanych kilometrów. Każdy z nich coraz mocniej kształtował mój pogląd na temat idealnego napędu jednorzędowego aby finalnie pchnąć mnie to tego...

sram gx 1400 fatbike


Tylko spokojnie Krystyna!!!

Nic mi się nie pojebało...

...to tylko nowy GX 1400 którego pająk wyleci z hukiem jeszcze przed pierwszym montażem, aby zrobić miejsce dla ukraińskiego spajderlesa (w dodatku krzywego).

Aktualizacja 03.03.2016

No i BANG!!! Pół kilo urwane!!! 

Plan był prosty. Przejść na system spiderless nie wydając przy tym kolejnego worka pieniędzy!

Wydawało się, że to relatywnie prosta sprawa ale również  i tym razem nie obyło się bez nerwów bo to co na oko nie miało prawa zmieścić wlazło ale dosłownie na styk!

Jeszcze dwa dni temu trzymając w rękach nową korbę i suport zachodziłem bowiem w głowę jak to ma się ma do cholery pomieścić na mojej ramie. Tym razem zaryzykowałem jednak ślepo cyferkom z katalogu.

Nowa korba to Sram GX 1400 w wersji GXP 2x11 (36/24) Fatbike. Kupiłem ją wykorzystując promocję na dokładnie ten konkretny model oraz dodatkowy rabat jaki dostałem wcześniej przy zakupie tłustych obręczy DT. Zakup mimo, że zrobiony zagranicą wyszedł tym samym w naprawdę rozsądnych pieniądzach.

Decydując się na kompletną zmianę napędu oczywiście w dodatkowo musiał również wlecieć nowy suport pod oś GXP (standardowy Truvativ BSA100, czyli nic nadzwyczajnego).

Gdy sramowska paczka dotarła w końcu do mnie pierwsze co zrobiłem to zgodnie z zapowiedzią pozbyłem się pająka 2x11. Po jego odkręceniu odpadło zbędne 166 gram, pozostawiając 576 gram pięknej i smukłej korby.

Uzupełnieniem nowego napędu została upatrzona wcześniej ukraińska koronka Garbaruk Melon.

Długo zastanawiałem się nad wyborem rozmiarów ale w końcu zdecydowałem się pozostać przy setupie 32T (XC i backcountry) i 28-26T (poprawiony setup górski - do kupienia w przyszłości).

garbaruk melon 32t

Muszę przyznać, że ukraińska koronka jest naprawdę pięknie wykonana. W prost nie można od niej oderwać oczu. Największą nowością dla mnie nie jest jednak ani jej rozmiar, ani nowy system montażu ale jej kształt ( ‾ʖ̫‾).

Melon w nomenklaturze braci zza wschodniej granicy oznacza bowiem serię koronek o 12 procentowej owalizacji. Daje to efektywny (i efektowny) miks zębów 30/34T. Jestem niezmiernie ciekaw jak to się przełoży na pokonywanie technicznych podjazdów. 

Montaż koronki w amerykańskim standardzie direct mount jest wprost banalny. Trochę smaru, trzy śrubki i VOILA!

sram gx fatbike

Znacznie gorzej wyglądały suche kalkulacje polegające na usilnym ustaleniu czy nowa korba w ogóle się zmieści w ramie. Brałem pod uwagę średnicę, offset, q-factor i pierdyliard innych czynników. W efekcie otrzymałem jedno wielkie nic, wiec poszedłem na żywioł i wyszło tak...

fatty garbaruk

Podsumowując. Linia łańcucha się trochę poprawiła i wyniosła 66.5 mm. Q-factor nieznacznie się zmniejszył. Natomiast odległość koronki do ramy (w najszerszym miejscu koronki) zmniejszyła się do nieprzyzwoitego minimum. O ile rama i/lub koronka nie będą zbyt plastyczne pod obciążeniem to powinno być dobrze. Testy pokażą czy to był dobry wybór. Cała korba wygląda mega lekko ale o to też w tym wszystkim chodziło ;)

sram gx 1400 fatbike

Bonus tip tylko dla korb GXP typu fatbike !

Podczas montażu korby z osią GXP prawie zawsze otrzymuje się dość dziwny (de)efekt wynikajacy z założeń tego starndardu, a mianowicie od strony napędu korba nie dotyka do czoła prawego łożyska. Sram jasno na swojej stronie pisze, że poprzeczny luz jest kasowany tylko i wyłącznie przez lewe łożysko (i tym samym ustalana jest też linia łańcucha)! To co się dzieje w prawej strony to już mało ich interesuje :]

Montaż całości przebiega następująco. Wkręcasz w mufę support GXP dając po każdej z stron po jednej podkładce 2,5 milimetra. Wsuwasz korbę, zakładasz przeciwległe ramie dokręcając je zalecanym momentem. I już! 

U mnie w efekcie około 6 milimetrów osi nadal "wystawało" po prawej stronie (nie dolegało do osłony prawego łożyska ściślej mówiąc). Można to tak zostawić ale ja postanowiłem czymś tę przestrzeń wypełnić. Tak się składa, że miałem stare miękkie gripy Dartmoora, więc odciałem z nich 6mm i otrzymałem tulejkę, która jednocześnie nie będzie wywierać zbyt dużego nacisku na łożysko i zabezpieczy odsłoniętą oś przed dostawaniem się syfu lecącego spod kół.

gxp fatbike axle hack

Aktualizacja 13.03.2016 - świat jajem się toczy

Jestem po pierwszych jazdach nazwijmy to mocno terenowych. Do dziewiczej jazdy podszedłem sceptycznie ale nie ukrywam też i sporym zaciekawieniem.

Zasadnicze pytanie bowiem brzmiało... czy w ogóle będzie coś czuć? Ano czuć!

Nie wiem tylko czy spotęgowana siła pierwszych doznań nie wynika przypadkiem z samej specyfiki jazdy na facie. W końcu napędzanie ulubionego potworka wymaga włożenia kilku ekstra watów energii, a więc każda realna "optymalizacja" efektywności napędu daje też odpowiednio większy efekt.

Wracając do samej jazdy. Pierwsze metry spod kwatery pokonałem nadzwyczaj ostrożnie (wiadomo jak to z jajkiem). Pierwszy postój na oględziny chainstaya nastąpił już po 500 metrach.

Uff! Czysto! Mikry prześwit do ramy okazał się wystarczający do spokojnej jazdy.
No to jedziemy dalej...

Wytoczyłem się na asfalt którym zazwyczaj dojeżdzam na sekcje leśne. Parę ruchów manetką i na liczniku pokazało się 22km/h. Gdy nogi złapały właściwą kadencję na twardszym przełożeniu nastąpił delikatny szok. 

Moje kopyta chyba jeszcze nigdy nie kręciły tak płynnie!

Możecie się smiać bo na szosie nikt pewnie tego by nawet nie poczuł ale nie przy terenowej oponie 4.7 cala. Takie gumy na asfalcie zawsze oznaczją lekką kotwicę ale teraz jej ciągnięcie stało się płynniusieńkie jak nigdy. Bardzo miłe uczucie, które w efekcie daje wręcz poczucie jakby blat z przodu minimalnie się zmniejszył (gdzieś tak może o jeden ząbek).

Dojazdówka się skończyła i zaczął się teren, po wjechaniu w który cały misterny plan oszczędnej dziewiczej jazdy poszedł w piździec...

garbaruk melon fat

Zatrzymałem się na kolejną szybką inspekcję ramy i poszedłem dalej pełnym oooooognieeem!!! Tego dnia zrobiłem sumarycznie 45 kilometrów robiąc chyba wszystkie możliwe ścianki w okolicznych lasach :]

Fantastyczną płynność na korbie czuć nie tylko na czarnym asfalcie. Również szybkie udeptane leśne ścieżki kręci się teraz znacznie przyjemniej. Ogólnie to jest bardzo ciężkie do zdefiniowania uczucie. Niby subtelne ale jednocześnie wyraźnie wpływające na samą jazdę. 

Ciężkie podjazdy to kolejny moment kiedy jajko znów zaczyna robić robotę! Ewidentnie to co podjeżdżałem wcześniej z przednim kołem w pionie teraz przychodziło jakoś łatwiej. Jeżeli człowiek skupi się na płynnym przenoszeniu mocy z odpowiednią kadencją to praktycznie nie czuć w kolanach martwej strefy do której przełamania trzeba było wcześniej użyć dodatkowej energii. Po prostu bajka!

fatty 1x10

Może nie działa to aż tak jak zejście o z koronką o 2-4 zęby w dół ale powoduje, że znacznie lepiej wykorzystujemy to co mamy w nogach... co w efekcie mimo wszystko daje poczucie łatwiejszego pokonywania przeszkód :) Niestety bez pomiaru mocy w korbie ciężko stwierdzić o ile ale ewidentnie coś jest na rzeczy.

Na koniec jeszcze tylko parę słów o kulturze pracy nowej koronki narrow-wide.

Garbaruk mimo wyższych o 30% zębów niż HCC i Argon z marszu dogadał się z moim używanym łańcuchem Campagnolo C10. Wszystko chodzi póki co gładko i chicho. 

garbaruk melon 32t

Z technicznych rzeczy warto nadmienić, że owalizacja na poziomie 12% nie daje żadnych widocznych negatywnych objawów jeżeli chodzi o przerzutkę z sprzęgłem (type 2.1 w moim przypadku). Wózek zmieniarki delikatnie pracuje przód-tył i tyle. Zero jakichkolwiek oporów.

Zębatka wykonana w technologii Direct Mount wydaje się też być hiper sztywna. Świadczy o tym nadal nietknięty chainstay. Pomimo malusieńkiego prześwitu i podjazdów na których tylna piasta jęczała jakby miała się rozpaść nic się złego nie wydarzyło. Póki co jestem pod naprawdę dużym wrażeniem.

Co do trzymania łańcucha patrząc na zębiska nowej koronki nie miałem nawet najmniejszych wątpliwości że będzie ostre trzymanie za mordę ale i tak wracając do domuy profilatycznie odwiedziłem pobliską miejscówkę grawitacyjną aby się nad nim trochę poznęcać. Ukraińcowi nie są straszne żadne dropy/hopy czy korzenne telepajki. Zaręczam. Działa!

Aktualizacja 17.03.2016 - śpij słodko aniołku [*]

Dziś w sieci znalazłem taki oto short z stajni Sram...


Czyżby 2017 był końcem produkcji napędów z więcej niż jedną koronką? A może to tylko zapowiedź zajebistości nowego Eagle?

Ja jeżdżę dalej na tym co mam ale coś czuję, że prędzej czy później tytuł tej przydługiej kroniki może zmienić się na "1x11" lub "1x12" (13!?)  (ʘ‿ʘ)

Aktuazlizacja 06.05.2016 - little bird

Dziś wyciągnałem z paczkomatu małego braciszka ukraińskiej zębatki. Maluch ma zaledwie 26T i jest tak samo obłędnie wykonany :]

Czas zaplanować gruby wyryp górski i przetestować to to coś...

garbaruk melon gxp 26T

Click me

9 komentarzy

  • Link do komentarza harry 2015/09/05 19:47 napisane przez harry

    W końcówce sam doszedłeś do tego, że jednak 11tka się przydaje ;) Ale mimo wszytko przeanalizuj sobie na kalkulatorze przełozeń sens likwidowania 11 i zakładania 12(13), łącznie z 42 ;)
    A co do wyjazdów w góry spróbuj najprostszego patentu, czyli dokręć do korby młynek (26) i używaj bez przerzutki, czyli zmieniajac ręką przed długim podjazdem.

  • Link do komentarza Autor bloga 2015/09/07 08:43 napisane przez Autor bloga

    A wiesz, że się zastanawiałem czy nie zabrać małej koronki do skrzynki serwisowej przed wyjazdem :) W końcu stwierdziłem jednak, że dam radę (to pewnie efekt lol nowej 30T). No i po jakiś 800m przewyższenia przestałem dawać radę ;)

  • Link do komentarza Luk 2016/02/02 11:16 napisane przez Luk

    Czy zauważyłeś różnice w trzymaniu łańcucha między produktami hcc, a argon?

  • Link do komentarza Autor bloga 2016/02/02 17:34 napisane przez Autor bloga

    Nie ma żadnej różnicy. Obie trzymają elegancko. Stopień zużycia również porównywalny. Jedynie nie podpasowały mi zintegrowane gwinty w Argonie. Przez taką konstrukcję nie da się założyć rockringów/bashy.

  • Link do komentarza Baba Jaga 2016/05/09 20:41 napisane przez Baba Jaga

    Hej! Własnie składam podobny napęd, mam pytanie odnośnie przerzutki:SRAM X7 Type 2, producent zapewnia że urządzenie obsługuje max 36T. Kombinowałeś może coś? Czy może jednak ta przerzutka działa na przełozeniach do 42 T (byłoby super:))

  • Link do komentarza Autor bloga 2016/05/09 21:07 napisane przez Autor bloga

    @BabaJaga, na średnim wózku działa do strzała z 42t. Jedyne co to musisz dać dłuższą srubę B-screw, żeby mieć większy zakres regualacji. HCC o ile pamiętam dawało taką do swojej zębatki w komplecie.

  • Link do komentarza Andrzej Bryczkowski 2016/10/20 07:39 napisane przez Andrzej Bryczkowski

    A ja mam pytanie techniczne - przymierzam się do zmiany napędu z 2x10 na 1x10. Cały osprzęt to Deore XT serii 78... Chciałbym zamontować rockring i zębatkę narrow wide. W jaki sposob to zrobić? Skąd wziąć dłuższe kominy do mocowania zębatki do mechanizmu korbowego? Rockring zamontować na zewnątrz czy wewnątrz. Rockring to Dartmoor Conquest.

    Pozdrawiam :)

  • Link do komentarza Autor bloga 2016/10/21 08:35 napisane przez Autor bloga

    Rockring dajesz z zewnątrz ramion, zębatke NW od wewnętrz. Przy 2x10 przydałoby się kupić zębarkę z zintegrowanym offsetem 2mm lub dać miedzy zębatkę a ramiona korby podkłądki 2mm żeby wycentrować zębatke (mniejsze przekosy będą).

    Musisz zmierzyć ile będzie mm całość wychodziła rr+grubość ramion+ewnetualny offset+zębatka i dobrać odpowiedniej długości kominy :)

    Wiem że np. Mortop robi dłuższe kominy do DH/FR

  • Link do komentarza Jerzy Suchanek 2016/11/24 13:48 napisane przez Jerzy Suchanek

    W pierwszej połowie lat 90-tych ubw. owalne tarcze były bardzo modne. Używałem takich - robiło je też Shimano - w mojej szosówce. Na początku wrażenia podobne jak Waszmości. Później nico inne - jakby brakowało (nie wiem jak to nazwać...) takiego "depnięcia", które niekiedy się przydaje... Później moda przeminęła... Z ówczesnych polemik na temat "owalów" pamiętam, że dowodzono iż zakłócają naturalne rytmy organizmu. Relacjonuję to w uproszczeniu - trzeba by sięgnąć do ówczesnej prasy rowerowej. Teraz obserwuję, że "owale" wracają... Ciekawe, czy obie firmy na "S" też w to wejdą... Shimano ponownie... To się nazywało Biopace.. Na marginesie - ze wszystkich wynalazków niwelujących martwy punkt (czy raczej strefę) w obracania korbami ten jest najprostszy i najbardziej elegancki... Pozdrawiam.

Skomentuj