Projekt: ...albo grubo albo wcale!

Oskarżony przez towarzyszy o odstawanie od stada pod względem liczby posiadanych maszyn (sztuk jedna) postanowiłem, że już chyba najwyższy czas zrobić coś realnego w tym temacie. Oczywiście kupno drugiego roweru w postaci gotowca nie wchodziło w grę, bo oprócz aspektów finansowych frajda z składania własnego sprzętu jest jak zawsze dla mnie zbyt dużą pokusą. Zatem zaczynam kolejny projekt!

Hmm... No właśnie. Drugi rower! Ale  jaki...? Tym razem odpowiedź przyszła jakoś zupełnie dla mnie naturalnie. Ponieważ lubię wkraczać na nieznane terytoria, więc zapragnąłem zbudować coś nietuzinkowego, coś co od dawna mnie fascynowało. FatBike!

 

Jazda na fullu po bezdrożach jest fajną sprawą ale nieraz zdarzały się takie miejsca, gdzie również taki rower klękał, podczas gdy człowiek chciał wjechać tam gdzie teoretycznie się nie dawało. Remedium na te bóle ma być tym razem rowerowy Moster Truck. Zatem nadal pozostaje w terenie i będzie to teren z kategorii najcięższej. 

Zabierając się za taki projekt mam świadomość, że maszyn tego typu jest naprawdę niewiele (zwłaszcza w kraju nad Wisłą), więc zakładam, że może być ciężko z dostępnością typowo "tłustych" komponentów. Dlatego rowerek będzie robiony bez pośpiechu, relatywnie tanio ale biedy obiecuje nie będzie!

Cel jaki stawiam przed nową maszyną to możliwość pokonywania jednorazowo dystansów do 100 km oraz hardkorowe możliwości terenowe.

Baza roweru, czyli słowo o ramach.

Pierwsze z czym przyszło się zmierzyć to znalezienie bazowego komponentu jakim jest rama. Niestety markowe konstrukcje od Salsy, Surly czy 9:zero:7 odpadły na starcie bo zwyczajnie kosztowały kosmiczną kasę (700USD+). Jako że grubas ma być drugim rowerem "w rodzinie", więc optymalnie dobranie stosunku cena/jakość stało się priorytetem. Natomiast z technicznego punktu widzenia jedynym ograniczeniem przy poszukiwaniach była możliwość montażu kół 26" z oponą minimum 4 cale.

Po dwóch tygodniach poszukiwań w sieci znalazłem odpowiednią ramę i to całkiem nie daleko, bo... w Wielkiej Brytanii.

Rama Fatty z manufaktury On-One to relatywnie młody twór zapaleńców z wysp, którzy jak się doczytałem liczne prototypowe konstrukcje w końcu przekuli w całkiem udany komercyjny produkt. Rama ta może nie jest najładniejsza i najlżejsza ale jest chyba najlepszym wyrobem za rozsądną cenę dostępnym obecnie na rynku.  Jej cena bazowa to 299 funtów. Poza tym szczerze mówiąc to wybór nowych ram w cenie poniżej 2 kpln jest praktycznie żaden. Owszem na alibabach są wyroby z Chin (np. ICAN) ale te z kolei są "skalane" skrajnymi opiniami dotyczących ich jakości/trwałości. Czy warto ryzykować ich zakup? Tego nie wiem. Ja sobie odpuściłem.

Mój starter...

Korzystając z sezonowej obniżki (-50%) sklepu Planet-X zamówiłem zestaw startowy w składzie:

  • Rama On-One Fatty 20" w jedynej dostępnej obecnie wersji wykończenia - perłowa biel
  • 2 x opona On-One Floater 4.0"
  • zacisk mocujący przednią przerzutkę w standardzie Direct Mount

Po tygodniu oczekiwania kurier w końcu przywiózł fanty zapakowane w duży, solidny karton, którego rozpakowanie było jak pierwsza gwiazdka w tym roku :)

 

Przejdźmy zatem do konkretów. Największy element czyli rama to naprawdę solidna konstrukcja, która od pierszych chwil wzbudziła moje zaufanie. Jak za te pieniądze jakość jej wykończenia była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem - piękny biały perłowy lakier + zabawne naklejki dopełniają obrazu dopracowanego produktu. Również rozmiar 20" i zupełnie inna geometria niż w moim Rotim napawa mnie optymizmem. Już na papierze było widać, ze to może być bardzo zwinny i zwrotny walec!

W kartonie oprócz gołej ramy producent dołącza dedykowany hak przerzutki oraz 13 plastikowych zatrzasków montażowych do przelotek na przewody.

 

Waga ramy w rozmiarze 20" (z hakiem przerzutki) to 2375 gram. Czyli tyle samo co relatywnie nie ciężki full.

fatty rama

Tak jak wspomniałem wcześniej rama jest całkiem świeżym produktem. Jej sprzedaż rozpoczęła się na przełomie lat 2012/2013, także poszczególne elementy są zgodne z najnowszymi trendami w światku MTB. Przykładem jest chociażby taperowana główka ramy 1,125 - 1,5 cala, która wygląda bardzo solidnie zwłaszcza, że jej połączenie z rurami ramy jest dodatkowo wzmocnione specjalnymi zastrzałami.

fatty rama

Rura podsiodłowa akceptująca grubą sztyce 31.6mm jest gięta, cieniowana i ma naklejone z obu stron fajne "ciacho" :)

Również dolna rura (najgrubsza w całej konstrukcji) jest okraszona humorystycznymi naklejkami odnoszącymi się głównie do pochodzenia ramy (angielscy koledzy chyba są nad wyraz dumni z swojego produktu).

fatty rama

fatty rama

W sumie wolałbym ramę w ciemnych kolorach ale trzeba przyznać, że ta mimo iż jest biała i dość krzykliwa to wygląda całkiem ładnie. Niestety taki, a nie inny dobór kolorów przewodnich (biel/pomarańcz) z góry będzie determinować wygląd całego roweru. Postaram się jednak aby nie było zbyt hipstersko ;) Pewien plan już jest w mojej głowie.

fatty rama

Wraz z ramą zamówiłem również specjalny zestaw (uchwyt + adapter) do montowania przedniej przerzutki w standardzie Direct Mount. Kosztował jakieś grosze, a dzięki niemu nie będę miał problemów z złożeniem kompaktowego napędu na szerszej niż normalnie mufie (100 mm).

el gaupo direct mount adapter

Ostatni dostarczony przez kuriera element mojego startera to zestaw opon On-One Floater o szerokości 4 cali. Zdecydowałem się je kupić bo były w dobrej cenie (rabat -50%), a jednocześnie miały w sieci dużą ilość pozytywnych opinii. Podobno te opony dla On-One robi dobrze wszystkim znany tajwański Vee Rubber. Wybrałem opony zwijane w oplocie o gęstości 120TPI i nie żałuje bo ważą "tylko" 1,33 kg sztuka. Konkretna opona ęnduro jaką jest Michelin Rock'r 2,4 wygląda przy Floaterze jak zabawka...

opony on-one floater 4"

Aktualizacja (05.10.2014)

Kolejny nabyty komponent w ramach projektu to dętki Surl Toob 3.0-4.0". Waga sztuki to ~380 gram (grubość gumy 1mm, zawór Presta). Masakra!

dętki surly toob

Aktualizacja (16.10.2014) - pakiet Howitzer

Dziś dotarł kolejny element "grubej" układanki. Jest nim dałnholliowy, pancerny pakiet Truvativ Howitzer Team. Przystosowany do szerokich muf ma linie łańcucha 66 milimetrów, czyli teoretycznie tyle samo co oferuje fabryczna specyfikacja kompletnego roweru z On-One. Nie chce tutaj nic eksperymentować bo te części nie są tanie. Na gołej ramie jakoś tego nie widzę, że to ma minąć się z oponą 10 cm ale może mam krzywe oko :)

suport howitzer 100mm

suport howitzer 100mm

Aktualizacja 28.10.2014 - siodło

Udało mi się nabyć do tłuściocha za grosze dość leciwe ale zachowane w idealnym stanie krzesło Bontrager Race Lite. Wygląda całkiem znośnie i waży TYLKO 230 gram! Mam nadzieje, że dupy mi nie urwie :D

siodełko bontrager race lite

siodełko bontrager race lite

Aktualizacja 30.10.2014 - mostek

Dziś z kolei dorwałem mały ale dość istotny element każdego roweru. Jest to kupiony za przysłowiowe grosze nowiutki mostek Easton EA30 75mm/6st. Przy ramie  w rozmiarze 20" powinien się wpasować w moje gabaryty. Waga ze śrubami to całe 162 gramy. Mogło być lepiej ale za 50 złotych to nie ma co wybrzydzać.

mostek easton e30

Aktualizacja 05.10.2014 - widelec

Lista komponentów wzbogaciła się o drugi (zaraz po ramie) jak na razie najdroższy element roweru - aluminiowy widelec firmy Exotic. Niestety marzenia o dedykowanym amortyzatorze 100/120 mm muszą nadal pozostać marzeniami bo ich ceny na dzień dzisiejszy po prostu masakrują kieszeń. Mało tego, wybór porządnych amortyzatorów jest praktycznie żaden. Jedyny model szerzej dostępny w tej chwili na rynku to Bluto od Rock Shoxa kosztuje jakieś 2500 plnów! Generalnie słabizna :(

Dlaczego nie kupiłem oryginalnego widelca od On-One??? 

W sumie powody były dwa. Pierwszy to brak wersji na sztywną oś QR15/20. Zarówno budżetowa stalówka jak i wersja karbonowa brytyjskiego producenta jest na zwykłą ośkę 9/10 mm. Różnica w sztywności przodu między osiami, a szybko-zamykaczami jest dla mnie zbyt duża aby z niej zrezygnować. Poza tym chcę od razu zbudować koło na docelowej piaście bo jeżeli kiedyś dorobię się np. takiego RS Bluto to przekładka musi się odbyć już na zasadzie plug & play.

Drugi powód to stosunek cena/jakość. Tani i badziewny stalowy widelec za 99 funtów jest ciężki i umówmy się wygląda okropnie! Ponadto jest dostępny tylko w rurą prostą, a po co mi takie "coś" skoro rama ma piękną fabrycznie taperowaną główkę. Droższa karbonowa opcja wygląda ładnie ale jak wspomniałem wcześniej również nie posiada sztywnej osi i podobnie jak tańsza opcja występuje tylko z rurą prostą (to jest skandal!).

Buszowanie w Internecie dość szybo uświadomiło mi, że ciężko będzie kupić coś tanio i dobrze. Na portalach aukcyjnych dostępny był w cenie ok 600 pln chiński karbonowy widelec firmy ICAN oraz droższy o 200 pln aluminiowy wideł firmy Exotic (również chiński). Wybór w zasadzie żaden ale od czegoś musiałem zacząć. Początkowo skłaniałem się ku karbonowej konstrukcji ICANa bo była bardzo lekka (0,5 kg) i tania ale przerażała mnie jej filigranowość. Ja swoje ważę i już nie takie rzeczy łamałem :D

Finalnie zamówiłem więc aluminiowego Exotica z ośka QR15 i taperowaną rurą. Wydaje mi się, że  powinien on pasować do ramy bo jest krótszy zaledwie o 2 mm od oryginalnego stallovca On-One. Odsadzenie ośki w sumie jest w nim też bardzo podobne jak w fabrycznej konstrukcji, zatem nie powinien zaburzyć oryginalnej geometrii.

Tydzień czekania i wideł znalazł się w moich rękach. Wygląda jak ponizej.

  • fat_fork_01
  • fat_fork_02
  • fat_fork_03
  • fat_fork_04

Pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne! Do bólu prosta konstrukcja jest sztywna i dobrze spasowana. Pierwsze co zrobiłem to wrzuciłem widelec na wagę, która pokazała 1182 gramy (z ośką). Trapezowa, gruba aluminiowa rura sterowa oraz grube lagi wynonane z tego samego materiału wzbudzają zaufanie. Trochę gorzej jest z ilością glinu w uchwytach samej osi (chociaż może dramatyzuje). Wykończenie całości jest na dobrym poziomie. Z mankamentów mogę wymienić jedynie brak uchwytu na przewód hamulcowy.

Pozostało mi czekać na zamówione stery i całość przymierzyć do ramy.

Aktualizacja 11.11.2014 - montaż sterów

Wczoraj wieczorem przeprowadziłem chyba najbardziej stresującą czynność wykonywaną podczas każdego montażu roweru. Mowa o nabijaniu misek sterów. Rama w końcu ma łeb zakuty w stery Dartomoor Spin w standardzie 1.125 > 1,5". Stery polskiego producenta są zaskakująco dobrze wykonane i całkiem lekkie bo wraz z bieżnią, gwiazdką i śrubą ich waga zamyka się w 147 gramach. 

stery dartmoor spin tapered

Samo nabijanie misek nie obyło się bez problemów. O ile mniejsza górna miska (44 mm) dała się wciągnąć bez problemów (na naprędce skonstruowanej tulei montażowej) to ta duża, półtoracalowa nie chciała tak łatwo współpracować. Po drodze dwa razy zerwałem gwint na śrubie 6 mm :/ Dopiero wymiana śruby na taką o średnicy 10 mm wraz z długimi nakrętkami spowodowało, że również dolna miska finalnie wpasowała się w ramę. Dzięki Bogu nic nie pękło.

Wstępnie zmontowałem części które miałem pod ręką i całość w końcu zaczęła przypominać rower :)

  • fat_frameset_01
  • fat_frameset_03
  • fat_frameset_05
  • fat_frameset_06

Aktualizacja 19.11.2014

Minął kolejny tydzień i w końcu dotarł następny element projektu - układ hamulcowy. Tnąc mocno rozbuchany budżet zdecydowałem się na szukanie może nie totalnie budżetowych pozycji ale takich stanowiących naprawdę rozsądny kompromis między ceną i jakością. Równie istotnym parametrem było bezproblemowe działanie w niskich temperaturach ze względu na zamiar korzystania z "grubego" również w okresie zimowym. W związku z tym na starcie odpadły wszystkie zestawy pracujące na oleju mineralnym (shitmano) na rzecz tych napędzanych syntetycznym płynem DOT.
Kompletowanie hamulców zaczęło się od okazyjnego zakupu klasycznych i może trochę siermiężnych tarcz niemieckiej Magury. Jest to znany sprzed paru lat model Storm. Tarcze mimo wieku kupiłem jako zupełnie nowe. Może nie jest to mistrzostwo świata ale na starcie powinno zapewnić należytą moc hamowania. Moja waga wykazała, że każda tracza waży około 160 gram (bez śrub). Docelowo pewnie wrzucę jakieś lżejsze na aluminiowym pająku ale na razie muszą mi wystarczyć takie. 

 magura storm

Niemal równolegle z tarczami pojawiły się nowe hamulce od włoskiej Formuli. Jest to najniższy ich model C1 (model z 2014), który jest seryjnie montowany np. w wyżsych fullach Speca.
Wybrałem ten model bo większość długodystansowych recenzji jakie znalazłem w sieci dość pochlebnie opisywała ich działanie. Po dokładniejszych oględzinach mogę stwierdzić, że mimo prostej konstrukcji wykonane są bardzo przyzwoicie. Wyróżniają się dość niską wagą wynoszącą sumarycznie 492 gramy (z klockami, bez śrub i adapterów) i wymiennymi tłoczkami o dość sporej średnicy. Nie mogę się już doczekać aby je sprawdzić w boju. Lekko to one nie będą miały bo grube opony będą stawiać dużo większy opór niż klasyczne koła MTB.

formula c1

Muszę jeszcze zdobyć odpowiednie adaptery pod tarcze 180 mm oraz dopasować długość przewodów do ramy.

Aktualizacja 02.12.2014 - korba

Dziś dotarła kolejna przesyłka z zawartością w postaci nowiutkiej korby Truvativ Hussefelt Howitzer wyposażonej w klasyczne trzy blaty w rozmiarze 44-32-22.

Wielu może pomyśleć "44T w fat bike. Czo on?! <O_o>". Nic z tych rzeczy!

Wszystkie trzy blachy idą na sprzedaż, a w miejsce środkowej już niedługo wpadnie ciekawa zębatka polskiej firmy HCC Components Components!

Znów może się pojawić pytanie: Skoro kombinuję napęd 1xX to dlaczego nie kupiłem korb w wersji single-speed?

Powody znów były dwa.

Pierwszy to praktycznie żadna dostępność korb "single" z ramionami 175 mm, a drugi to brak ogólnej możliwości dalszego rozwoju napędu w przypadku korb tego typu. Teraz mam trzy miejsca na blaty, więc w przyszłości będzie można coś kombinować. Być może w miejsce największej wpadnie jakiś fajny i lekki rockring, a miejsce na młynek może się przydać w przypadku gdyby moja koncepcja minimalistycznego napędu legła jednak w gruzach.

Wracając do samych korb to przyznaje się bez bicia, że to mój pierwszy kontakt z marką Truvativ i patentem Howitzer. Pierwsze wrażenia były lekko zatrważające bo paczka z zawartością wydawała się dość ciężka, co w połączeniu z już ciężkim pakietem mogło zrujnować plan budowy 14-15 kilogramowej maszyny.

 Truvativ Hussefelt Howitzer Cranks

 Truvativ Hussefelt Howitzer Cranks

Trzymając korby w rekach już gołym okiem widać było, że ich przeznaczeniem są cięższe odmiany kolarstwa górskiego. Wyglądają dość prosto, żeby nie powiedzieć topornie ale całość mimo to prezentuje się schludnie. Jakość i precyzja wykonania jest na wysokim poziomie. Ogólne pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Ciekaw jestem jak będzie wyglądać trwałość zastosowanej powłoki lakierniczej.

No a co z tą wagą???

No właśnie! Po rozkręceniu ramiona wraz z załączonymi mocarnymi śrubami wylądowały na wadze, która ku mojemu zaskoczeniu pokazała 677 gram (bez śrub 640g !) Spodziewałem się co najmniej dwustu gram więcej, a okazuje się że nie jest tak źle.

 Truvativ Hussefelt Howitzer Cranks

Czekam zatem na paczkę z HCC, a w międzyczasie spróbuje dorwać aluminiowe śruby do blatów. Całość jeszcze w tym tygodniu powinna wlecieć na ramę.

Aktualizacja 06.12.2014

Uwaga. Dziś będą tylko i wyłącznie gorzkie żale!

Odnośnie kół do roweru plan A zakładał salto w kierunku przerobienia klasycznych piast Novateca do wymaganych przez Fatty rozmiarów 135 i 170 milimetrów. Na pierwszy rzut oka taka operacja wyglądała na dość prostą do przeprowadzania ale po dokładnym przestudiowaniu konstrukcji tych piast okazała się niezłą rzeźba (zwłaszcza toczenie osi tylnej piasty). Może jeszcze jakbym miał na miejscu ogarniętego tokarza/spawacza to bym się w to pchał ale nie mam więc mi się najzwyczajniej odechciało brnąć w tym kierunku.

Odpuściłem więc ten temat i zacząłem godzinami przeszukiwać sieć w poszukiwaniu gotowych piast lub nawet całych zestawów kół. Niestety okazało się, że dostępność tego typu części w rozsądnej cenie (do 1500 zł za komplet kół) w Europie jest praktycznie żadna!

Moja irytacja z czasem zaczęła przeradzać się w istne wkurwienie, gdyż nie byłem w stanie ani wygrać żadnej aukcji na portalach aukcyjnych, ani nic kupić w  amerykańskich sklepach bo te doliczały ostro za transport do EU oraz jakieś p#&%*@$e ekstra opłaty. Nagle wychodziło, że do podstawowej ceny dochodziło +40-50% opłat!

Inna kwestia to sami producenci.
Ceny znanych marek typu Hope są po prostu dla mnie kradzieżą w biały dzień! Przykładowo komplet piast Fatsno to 400$.

No ludzie!

Z czego oni je robią!?!?

Z kryptonitu???

Złodziejstwo i tyle. Dobrze że ich nie kupiłem bo czułbym się wydymany jak hipster wychodzący z salonu Apple zaraz po premierze kolejnego iPhona :-/

Jeszcze się nie poddałem i szukam dalej okazji do kupienia gotowych komponentów. Może uda się znaleźć jakiegoś uczciwego pośrednika za granicą, który pomoże mi ściągnąć klamoty w rozsądnej cenie (bez tych durnych ceł). Daje sobie na to czas do końca roku...

Aktualizacja 09.12.2014 - kokpit

No dobra. Mój wkurw już minął ale tylko dlatego, że zupełnie przypadkowo znalazłem upragniony budżetowy zestaw kół 135/170 na wierconych obręczach. Dupy nie urywa ale był relatywnie tani, więc go zamówiłem. Jak już dotrze do mnie z Włoch to ocenię czy było warto. Na papierze wyglądał nieźle.

Tymczasem wracając do tematu budowy to informuję, że dotarł do mnie nowy kokpit. Kierownica miała być w prawdzie karbonowa ale muszę ciąć koszty bo zakładany budżet i tak już przekroczyłem. Mało brakowało, a kupiłbym węglowa "podróbkę" ale się w ostatniej chwili zreflektowałem, że nie chciałbym skończyć z wbitym karbonowym ostrzem w trzewiach. Zacząłem więc rozglądać się za lekka opcja amelinionową w rozmiarze 700+ w kształcie zbliżonym do typowego flatbara... i taką znalazłem szybciej niż się spodziewałem.

Moja uwagę w sklepie rowerowy.com przykuła bowiem kierownica Spank Oozy w wersji limitowanej, której konstrukcja spełniała prawie wszystkie moje wymogi.

spank oozy limited 5mm

Dzięki stopowi aluminium i cyrkonu limitowany Oozy jest zaskakująco lekki jak na 740 mm bo waży tylko 222 gramy. Ma niski wznios wynoszący 5 milimetrów i łagodne gięcia. Na uwagę zasługuje również finezyjne cieniowanie rury z wzmocnionymi końcówkami chroniącymi kierownicę przed uszkodzeniami podczas wypadków. Robi wrażenie! Jako inżynier cały czas  zachodzę w głowę jak musi wyglądać proces technologiczny wytworzenia takiego cuda.

Elementem uzupełniającym kokpit grubasa są chwyty Lock-On tajwańskiej firmy Sars. Na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem przyzwoicie jak na swoja cenę. Guma ma dwa rodzaje faktury i jest dość miękka. Końcówki wyglądają na tyle solidnie, że powinny zagwarantować pewny chwyt na kierownicy.

spank oozy limited 5mm

Aktualizacja 19.12.2014 - montaż korby

Wyobraźcie sobie, że wspominany w poprzednim wpisie komplet kół finalnie dotarł ale więcej o nim napiszę trochę później. Na tę chwilę mogę powiedzieć, że na żywo wygląda całkiem całkiem :)

Chciałem wrócić natomiast do korby, bo właśnie udało mi się ją pożenić z zainstalowanym wcześniej w ramie pakietem! Rzecz jasna nie obyło się bez nieprzewidzianych problemów ale po kolei...

Ściągnięcie komponentów z HCC zajęło mi o wiele więcej czasu niż przewidywałem ale jak już przyszły to ich widok od razu zrekompensował mi te niedogodności powodując niewymuszony grymas uśmiechu na mej twarzy. Takich wynalazków jak gigantyczna zębatka wolnobiegu w rozmiarze 42T oraz ultra lekka korona 32T wykonana w technologii narrow-wide to jeszcze w rękach nie miałem. Całość wyglądała po prostu rewelacyjnie, więc czym prędzej zabrałem się za składanie całości.

Do korby Hussefelt zostały przytroczone za pomocą aluminiowych śrub A2Z (8g):

  • rockring Suntoura z starego roweru (118g)
  • zębatka HCC 32T n/w (37g).

Całość gotowa do montażu waży 843 gramy i wygląda jak na załączonych obrazkach.

korba hussefelt hcc 32T

korba hussefelt hcc 32T

Mając złożoną korbę zaaplikowałem tradycyjnie trochę smaru Juicy AAS na oś oraz gwinty pakietu i przystąpiłem do montażu. Podczas skręcania obu stron szybko jednak zorientowałem się, że coś tu nie gra.

Wprawdzie nie miałem odpowiedniego klucza dynamometrycznego ale mając wytrenowane czucie w łapie stwierdziłem, że ramiona są dobrze dociągnięte na wieloklinie, a mimo to brakuje im jeszcze jakiś 1,5-2 milimetrów aby docisnąć się poprawnie do osłon łożysk.

W tym momencie dopadło mnie zwątpienie...

WTF?!!! 

Usiadłem i zacząłem sam sobie po kolei tłumaczyć cały proces doboru komponentów i instalacji. Czy gdzieś popełniłem błąd???

Pakiet został specjalnie kupiony identyczny jak w fabrycznej specyfikacji On-One... zainstalowałem go zgodnie z instrukcją Truvativa, a oś siedziała pewnie między miskami...korba ma na ramionach napis Howitzer więc na 100% to nie jest ISIS... więc o co c'mon???

Po jakiejś chwili dotarło do mnie, ze większość Fatty jakie widziałem w sieci z korbami Hussefelt czy Holzfeller były w konfiguracji jedno lub dwublatowej podczas, gdy moja ma trzy. Czyżby występowała jakaś różnica w odsadzeniu gniazda w poszczególnych konfiguracjach? Żadnej konkretnej informacji na ten temat nie znalazłem ale postanowiłem ratować sytuację. 

Poprosiłem towarzysza T o pilną pomoc. T jest mistrzem w władaniu laserami, więc na szybkości wyciął mi z stali nierdzewnej komplet podkładek w różnych grubościach dzięki którym w elegancki sposób udało się zniwelować niedopuszczalne luzy. Eksperymentalnie dałem na stronę napędową 1,5 mm, a na przeciwną 0,75 mm.

podkladki pod korbe

Po tej operacji korba tym razem pewnie osiadła na pakiecie bez żadnych luzów no i nadal kręciła się płynnie. Linia łańcucha również się zgadzała wynosząc około 66 milimetrów, więc chyba SUKCES! Zobaczę jeszcze jak napęd przejdzie sprawdzian pod pełnym obciążeniem.

korba hussefelt howitzer 100

Jak widać szeroka zębatka n/w nie pozostawia zbyt wiele prześwitu względem ramy.

fatty narrow wide przeswit

Wizualnie całość wyszła również całkiem atrakcyjnie. Używany rockring jest powiedzmy tymczasowym rozwiązaniem. Z czasem zamienię go na coś bardziej "wyrafinowanego".

korba truvativ hussefelt

Aktualizacja 22.12.2014 - upragnione koła

Trochę zwlekałem z opisem zestawu kół który dotarł do mnie ponad tydzień temu, a to ze względu na to, że nie byłem do końca przekonany z czym tak naprawdę mam do czynienia. Musiałem całość na spokojnie przejrzeć i pomacać.

Zamówiony przeze mnie zestaw sygnowany jest marką MV-TEK i powiem szczerze, że do tej pory nie wiele mi to mówi, gdyż w sieci nie znalazłem absolutnie żadnych konkretnych opinii na temat tej firmy. Wiem jedynie, że ich asortyment bardzo szeroki. Począwszy od akcesoriów, na komponentach rowerowych skończywszy.

Za komplet kół o szerokości 80 mm wraz z piastami 135/170 i zamykaczami QR zapłaciłem, uwaga... niecałe 250 euro! Transakcja zakupu była mimo wszystko stresująca bo miałem ciągłe obawy, że przy takiej cenie dostanę jakieś badziewne piasty z łożyskami kulowymi i miękkie obręcze. No ale musiałem zaryzykować bo nie miałem żadnej rozsądnej alternatywy.

Na szczęście to co ujrzałem otwierając włoską paczkę trochę mnie uspokoiło. Piasty okazały się całkiem solidnymi piastami firmy Quanta (niektórzy mówią, że to jest to samo co Quando). Obie co było dla mnie najistotniejszą informacją są oparte na na dużych łożyskach maszynowych. Oczywiście mam świadomość, że jest zbyt wcześnie, żeby wyrokować i że tak naprawdę czas pokaże ile są warte ale przynajmniej wiem, że nie jest to totalny badziew rodem z marketu.

fat 31

Na oko obręcze są relatywnie proste, żadnego strasznego bicia na nich nie zauważyłem. Musiałem poprawić tylko jedną szprychę w tylnym kole bo wydawała mi się nieco przeciągnięta.

fat 32

Oba koła zaplecione są na najzwyklejszych 32 stalowych szprychach o grubości 2 mm z stalowymi nyplami. Obręcze są w całości anodowane na czarno włącznie z wycięciami co stanowi miły detal.

fat 33

Tylna piasta w rozmiarze O.L.D równym 170 milimetrów wyposażona jest w stalowy bębenek o 18 punktach zaczepienia, standardowe mocowanie tarczy na sześć śrub oraz solidną stalową oś 10 mm.

Ponieważ w tylnym kole nie zakładałem wprowadzania żadnych zmian niezwłocznie zabrałem się za przygotowanie go do montażu. Na pierwszy rzut poszło uszczelnienie obręczy za pomocą taśmy. Ponieważ nie miałem gotowej opaski do tak szerokiej obręczy wykombinowałem, że użyję czarnego "pałer tejpa". Finalnie obręcz uszczelniłem dwoma warstwami zbrojonej, czarnej taśmy o szerokości 75 milimetrów. Pierwszą warstwę naciągnąłem na obręcz klejem do góry, drugą klejem do dołu. Dzięki temu nie będzie problemu z jej ewentualnym odklejaniem i mozolnym czyszczeniem obręczy.

tasma na obreczy

Po umieszczeniu dętki i napompowaniu koła na oko otwory w obręczy ładne się wypełniły.

obrecz i tasma

Przednia piasta o rozmiarze O.L.D równym 135 mm okazała się wyposażona w duże, solidne łożyska 6200 co mnie bardzo ucieszyło bo okazało się, że ich zewnętrzne wymiary są niemal identyczne jak łożysk 61903, które z kolei pozwalają na relatywnie bezproblemową konwersję piasty z ośki 10 mm na QR15.

fat 36

Aktualizacja 28.12.2014 - konwersja piasty przedniej

Dokonałem niezbędnych pomiarów i na ich podstawie przygotowałem schemat poszczególnych tulei pod grubszą oś. Teraz wszystko w rękach T i jego tokarzy...

nowa os cnc

Aktualizacja 30.12.2014

Dotarła do mnie zamówiona para łożysk 61903-2RS wyprodukowanych przez amerykańskiego Timkena. Model ten ma identyczną średnicę zewnętrzną jak oryginalnie zainstalowane 6200 wynoszącą 30 mm. Są w prawdzie trochę węższe bo zamiast 9 mm mają 7 mm szerokości ale nie jest to jednak problem bo brakujące 2 milimetry skompensowane zostaną przez dorabiane podkładki.

fat 38

Aktualizacja 09.01.2015 - eksperymentalny napęd 1x10

Witamy w nowym roku! Projekt zaczyna wychodzić powoli na ostatnią prostą. Zabieram się za składanie całego napędu...

sram xt type2 cs-hg81-10 hcc 42t

... i równocześnie stwierdzam, że cały ten temat zasługuje na rozwinięcie w własnym wpisie.

Aktualizacja 16.01.2015 - pedałkę

Czekając na klamoty do konwersji piasty poczyniłem zakup nowych pedałów. Jest to po raz kolejny zestaw, który najbardziej mi odpowiada - pełna platforma z jednostronnym zapięciem SPD. Uważam bowiem, że w zróżnicowanym terenie i warunkach taka opcja sprawdza się najlepiej! Początkowo miałem kupić drugą parę sprawdzonych w fullu Wellgo WAM D10 ale zauważyłem, że w europejskich sklepach on-line zaczęły się pojawiać jeszcze całkiem niedawno niedostępne platformy tajwańskiego Exustar Enterprise Co. Ltd. Zawsze śliniłem się na widok serii E-PM82x i kiedy w końcu nadarzyła się okazja zakupiłem je.

Jest to w prawdzie najniższy model E-PM820 (miało być relatywnie tanio, nie?!) ale i tak pedały prezentują się super! Model ten występuje w 3 wersjach:

  • E-PM820 - platforma bez pinów z dwustronnym zapięciem SPD
  • E-PM820-1 - wersja z jednostronnym zapięciem SPD (druga strona piny)
  • E-PM820-2 - to wersja którą ja zakupiłem, czyli goła platforma z pinami po obu stronach, bez zapięć SPD

Zakup tego modelu w wersji BMX był podyktowany tylko i wyłącznie względami ekonomicznymi. Wolałem kupić najtańsze platformy + zestaw zapięć SPD, który można kupić jako część zapasową za... niecałe 7 euro :) Tak wychodziło parę ojro taniej. Exustary tuż po wyjęciu z pudełka prezentują się tak...

exustar e-pm820-2

...a zestaw dodatkowych zapięć SPD tak.

exustar e-pm820 service spd

Przystępując do konwersji platform należy wykręcić cztery z dwudziestu pinów i w ich miejsce przykręcić mocowania SPD. Nie byłbym sobą gdybym przy okazji składania  każdej śrubki i pinu nie potraktował sokiem od Loctite :) Gubienie pinów w szczerym polu to nic fajnego. Nie polecam.

Po godzince z browarkiem w ręku parka została pieczołowicie złożona i prezentuje się znacznie okazalej:

exustar e-pm820-1

W porównaniu do wspomnianych Wellgo waga jest niemal identyczna i wynosi 513 gram. Pedał ma za to trochę większą (dłuższą) platformę i dużo niższy profil, co jest akurat przydatne w trudnym terenie.

Sam zaczep SPD jest nieco wyżej osadzony przez co wzrasta szansa na wygodniejsze zapinanie bloku. Na zdjęciu poniżej widoczny jest zapięty but Mavic Alpine z relatywnie płaską podeszwą ale bardziej wyprofilowane podeszwy pedałów MTB też powinny dać się zapiąć bez problemów. Jak widać jest na to jeszcze trochę miejsca.

exustar e-pm820-1

Aktualizacja 02.02.2015 - rozgrzebane!

"W h**a cięcie, też zajęcie!" - ta maksyma idealnie opisuje zachowanie człowieka od obróbki metalu metodą toczenia. Po prawie miesiącu oczekiwania umówiona operacja dorabiania części dla przedniej piasty nie doszła do skutku! Gość totalnie olał zlecenie, czym dożywotnio u mnie sobie przejebał. Postanowiłem nie tracić więcej czasu i odkopałem kontakty do pewnego zakładu w którym zlecałem już jakieś okazjonalne robótki. Podjęli wyzwanie bez żadnego marudzenia co daje nadzieje na uzyskanie realnych efektów tym razem w skończonym czasie!

toczenie tulei

Aktualizacja 08.02.2015 - konwersja przedniej piasty c.d.

Kilka godzin temu odebrałem wytoczony zestaw do konwersji mojej piasty! Skończył się okres nerwowego czekania.

Przez ostatni tydzień zastanawiałem się czy części będą pasować?  Czy nie popełniłem nigdzie błędu pomiarowego lub konstrukcyjnego?

Zestaw po wyjęciu z pudełka o dziwo przypominał to co wydziergałem na AutoCADzie.

tuleje piasty

Nie mógłbym normalnie usnąć bez sprawdzenia czy da się faktycznie na tych częściach złożyć koło, więc poświęciłem niedzielny wieczór na dopasowanie zestawu. Okazało się, że jest jednak pełen sukces. Części po delikatnym dopieszczeniu ładnie udało się osadzić w korpusie piasty.

Dzięki temu sprzęt po raz pierwszy stanął o własnych siłach na obu tłustych kołach!!!

piasta quanta po konwersji

Aktualizacja 12.02.2015 - grande finale!

Sto trzydzieści jeden dni, tyle dni dokładnie minęło od rozpoczęcia projektu. Dziś o godzinie 23:46 odebrałem poród!

Karta noworodka:

  • imię: BUŁA 1
  • zabarwienie skóry: biała i lśniąca, podejrzenie albinizmu
  • waga: 15253 gramy
  • długość: 186 centymetrów
  • kończyny: proste, ponadnormatywnie grube
  • serce: kompaktowe, typ 1x10
  • odruchy: poprawne

BULA 1

Aktualizacja 15.02.2015 - pierwsze wrażenia

Dziś mimo mało zachęcającej pogody (szaro i pochmurno, temp. -1st. C) odbyłem pierwszą przejażdżkę bułeczką w warunkach bojowych.

I wiecie co?

Ten rower to prawdziwy dzik!

Ciekawe są również reakcje napotkanych po drodze istot. Psy szczekają, dzieci robią łaaaał!, samochody się zatrzymują. Normalnie sensacja na drodze :) Trzeba było przemalować ramę na czarny mat. Może nie rzucałbym się tak w oczy. Generalnie napotkani ludzie widzą, że coś jedzie ale coś im się nie zgadza. Chwilę im zajmuje rozkminienie tych dziwnych proporcji i dopiero jak ich mijam to się uśmiechają. Dobra beka :)

Wracając zbudowanej do maszyny. Muszę w prawdzie jeszcze ją dopasować do swoich wymiarów, ale mimo to pierwsze trzydzieści kilometrów leśnych harców już pokazały zadziorny charakter roweru.

Bula1

Pierwsze co gniecie cycki to kolosalna przyczepność dająca wrażenie jakby rower był przyklejony do podłoża, którego zmiana praktycznie nie robi na nim większego wrażenia. Drugie  to rama, która  w połączeniu z szeroką kierownicą daje poczucie dużej zwinności pozwalając na pełny balans ciałem i całkiem techniczną jazdę na cięższych odcinkach. Przejechałem swoje wszystkie ulubione ścieżki w pobliskim lesie z licznymi podjazdami i zjazdami w paśmie leśnych wydm starorzecza Wisły i uśmiech mi z ryja nie schodził  :)

W sumie jakby na spojrzeć z boku na kształt ramy to taka trochę trialówka na sterydach! 

Eksperymentalny napęd od HCC miał również udany debiut. Jeszcze wszystko musi się jeszcze dotrzeć i ułożyć ale żadnej poważnej awarii nie było. Muszę się tylko znów przyzwyczaić do obsługi przebrzydłych manetek. Tfu!

Bula1

W kwestii napędu powiem szczerze, że bałem się wielkiego Q-factora ale w rzeczywistości chyba nawet mi się lepiej kręciło niż na normalnym "góralu". Okazało się, że rama jest zbudowana w na tyle przemyślany sposób, że nogą o nic się nie zaczepia, a i kolana nie odczuwają żadnych negatywnych skutków szerszego rozstawu korb. Wygląda  na to, że się zaprzyjaźnimy.

Co do opon Floater to są one znacznie bardziej terenowe niż cruisingowe ale nadal pozwalają na przyjemną jazdę w okolicach 20-25 km/h po asfalcie wydając oczywiście przy tym okrutne buuuuuuuuuuuuu! haha!
Muszę jeszcze z nimi powalczyć tzn. lepiej osadzić na obręczy zwłaszcza tę tylną (bo to jednak kawał gumy jest) i opanować odpowiednie wartości ciśnienia - kluczowego parametru w tego typu wynalazkach. 

Generalnie pierwsza jazda bardzo mile zaskakuje, zwłaszcza w terenie. Średnica całego koła jest praktycznie równa lub ciut większa niż w typowym 29er na średniej kiszce dzięki czemu rower ładnie podjeżdża, a jeszcze lepiej zjeżdża! Kąty ramy i wspomniany duży Q-factor w tym na pewno też pomagają, bo wystarczy zrzucić tyłek nad tylne koło i można ciąć z niezłych stromizn. Przy czym jest MEGA, GIGA i HIPER stabilnie! Rower idzie jak TARAN! Tego uczucia nie zagwarantuje żaden inny rower górski.

Teraz mam tydzień na tuning ustawień i od przyszłego tygodnia Buła rozpoczyna regularne rejsy. Trzeba zacząć szykować się do sezonu.

Poniżej wrzucam trochę fotek całości. Przyjrzyjcie się uważnie bo to ostatni raz kiedy jest taki ładny i czysty.
 

  • bula1_01
  • bula1_02
  • bula1_03
  • bula1_04
  • bula1_05
  • bula1_06
  • bula1_08

Podsumowanie budowy i aktualna specyfikacja

No dobra. Czas na małe podsumowanie projektu. Pewnie się zastanawiacie ile to wszystko kosztowało? No cóż...

Trochę $$$ trzeba włożyć w taki sprzęt. Łudziłem się, że wszystko da się jakoś przerobić lub dostosować z standardów szeroko pojętego MTB. Rzeczywistość jednak dość szybko sprowadziła mnie na ziemię.

Najdroższe i najgorzej dostępne (w UE) są szpeje typowe dla fatbajków, czyli: rama, widelec, koła (!!!) oraz opony.

Nie wchodząc w szczegóły to całość wyniosła mniej więcej tyle ile gotowy rower z On-one w fabrycznej specyfikacji. Pewnie pomyślicie po co więc tak się męczyć skoro można kupić gotowca? Oczywiście można ale dla mnie to pomylona opcja bo wkładając czas, umiejętności i serce można od zera zbudować coś naprawdę unikalnego i to w dodatku na szpeju często wyższej klasy! Satysfakcja z ujeżdżania takiej maszyny jest naprawdę przezajebista.

Aktualna specyfikacja przedstawia się następująco:

On-One Fatty 2014 (aka Buła 1)Waga (KG)
RAMA: On-One Fatty 20" 2,375
WIDELEC: eXotic Alumininm tapered Fork + oś QR15 1,164
STERY: Dartmoor Spin Tapered 0,147
KORBA: Truvativ Hussefelt Howitzer 175 + HCC zębatka n/w 32T + śruby al. A2Z + rock ring Suntour 0,843
OŚ SUPPORTU: Truvativ Howitzer Team linia 66mm 100/100G 0,467
PRZERZUTKA PRZÓD: N/D N/D
PRZERZUTKA TYŁ: SRAM X7 Type 2 średni wózek 0,29
MANETKA: SRAM X5 10s (prawa) 0,14
KASETA: Shimano SLX CS-HG81-10 11-36T + HCC 42T + 16T 0,427
ŁAŃCUCH: CAMPAGNOLO VELOCE C10 + spinka SRAM 10s 0,26
PIASTA PRZÓD: Quanta 32h 135mm QR po konwersji do QR15 ???
PIASTA TYŁ: Quanta 32h 170mm QR ???
TARCZA PRZÓD: Magura Storm 180 mm 0,157
TARCZA TYŁ: Magura Storm 180 mm 0,160
HAMULCE: Formula C1 2014 0,492
ADAPTER HAM. PRZÓD: Shimano SM-MA-F180P/P2 0,035
ADAPTER HAM. TYŁ: Hayes 180mm IS/PM 0,042
KOŁO PRZÓD: MV-TEK Wheel Fat Bike 75 mm 1,483
KOŁO TYŁ: MV-TEK Wheel Fat Bike 75 mm 1,702
ZAMYKACZ PRZÓD: N/D N/D
ZAMYKACZ TYŁ: Quanta 170mm 0,066
OPONA PRZÓD: On-One Floater Fat Tyre 4" 120TPI zwijana 1,375
OPONA TYŁ: On-One Floater Fat Tyre 4" 120TPI zwijana 1,375
DĘTKI: Fatbike Surly Toob 26 x 3.0 - 4.0" FV (2szt) 0,758
TAŚMA OBRĘCZY: Taśma klejąca KEMOT zbrojona 75mm - 3 warstwy ???
PEDAŁY: Exustar E-PM-820-1 0,513
KIEROWNICA: Spank Oozy 7050 LTD [2014] 740mm 0,222
CHWYTY: Sars - Gripy Lock On 0,130
MOSTEK: Easton EA30 75 mm 6st 0,162
SZTYCA: Thomson Elite 31.6/410mm 0,250
OBEJMA PODSIODŁOWA: Reverse Long Life 34,9mm Orange 0,047
SIODEŁKO: Reverse Sattel AM 0,259

Aktualizacja 27.04.2015 - pierwsze 500 km

Trochę czasu już minęło, a nasza przyjaźń z Bułą trwa w najlepsze! Śmiało mogę stwierdzić, że to najfajniejsza maszyna jaką kiedykolwiek miałem. Może nie jest najszybsza i najlżejsza ale to nie o to tu chodzi. Ona jest źródłem czystej przyjemności z jazdy terenowej. Nieodłącznym przyjacielem w robieniu rzeczy niedorzecznych i małą białą sensacją. Jak na razie razem pojechaliśmy sobie pierwszy w tym sezonie maraton PB, w majówkę polecimy drugi, a w miniony weekend szarpnęliśmy ponad 123 kilometry trasy Łowicz-Wwa z małymi harcami w kampinoskich Karpatach :)

lowicz wwa

Bułka jak na razie działa bezawaryjnie.

Aktualizacja 07.05.2015 - problem z dupy wzięty

Nawijając kolejne kilometry swoim walcem zauważyłem, że coraz częściej do głosu zaczęły dochodzić moje cztery litery. Początkowo lekki grymas po powrocie na hardtaila zmienił się  w coraz głośniejsze protesty, które były wprost proporcjonalne do długości pokonywanych tras. Nie była to kwestia ogólnej geometrii roweru bo jeździ mi się na nim wygodnie. Sam fakt, że to konstrukcja HT też nie do końca wydawał się być winowajcą zaistniałej sytuacji bo brak zawieszenia po części dzielnie nadrabiają czterocalowe opony nabite do astronomicznych 7-10 PSI. Finalnie zidentyfikowanym źródłem moich problemów okazało się...  zakupione siodełko Bontragera.

Niestety mój zmysł estetyczny zmysł chyba przyćmił mi głos zdrowego rozsądku przy wyborze siodła. Nabyty Bonti jest smukły i ładny ale okazuje się, że nie jest kompatybilny z moim tyłkiem!

Tym razem postanowiłem podejść do sprawy czysto metodycznie. Zacząłem od przeprowadzenia pomiaru rozstawu guzów kości kulszowej. Brzmi strasznie ale cała operacja jest bezbolesna. Do jej przeprowadzenia wystarczy kawałek tektury falistej, płaskie siedzisko (krzesło, ławka, itp.). Wystarczy posiedzieć chwilę na takiej tekturze i pozwolić grawitacji  robić swoje. Mój pomiar wykazał około 12 centymetrów pomiędzy odciskami utrwalonymi na tekturze, co po dodaniu 25 - 30 mm wskazywało na optymalną szerokość siodła na poziomie 145-150 mm.

Mając w głowie ten parametr wyszukałem sobie kilka ciekawych pozycji z których wybrałem model Reverse Sattel AM. Siodełko jest długie na 280 mm i szerokie na 150 mm. W weekend zamierzam je gruntownie przetestować.  
reverse sattel am

Aktualizacja 09.05.2015

Przeleciałem dziś 30 km singli i praktycznie zapomniałem o siodle. Jak na razie jest bajkowo. Siodełko jest sztywne i mięsiste. 

raverse sattel am

fat 51

Aktualizacja 10.06.2015 - nowa sztyca

Poszedłem po bandzie i w końcu zasmakowałem produktów kultowego Thomsona. W parze z siodłem w faciku wylądowała 410 milimetrowa sztyca Elite. Konstrukcja i jakość wykonania już po wyjęciu z gustownego woreczka robi wrażenie.

thomson elite 410

Dzięki nowej rurce wszystko zaczęło się też zgrywać wizualnie (jest czarno!), a przy okazji wyparowało kilkadziesiąt gram z ogólnej wagi bułeczki. Me gusta!

 

Aktualizacja 17.06.2015

Zrobiłem na nowej sztycy już prawie 200 kilometrów i jestem nią zachwycony! Żelazny uścisk jarzma bardzo pewnie trzyma siodło Reversa, a jej sztywność przy niskiej wadze powala. Poprzednia sztyca non stop stękała pod moim ciężkim tyłkiem, a ta milczy jak zaklęta.

Z nowości wspomnę jeszcze, że pozbyłem się topornego rockringa Suntoura i w jego miejsce kupiłem na Ebay halfbashe domoróby. Całość waży symboliczne 42 gramy i osłania zębatki do 36T. Z moją trzydziestką-dwójką prezentuje się tak o...

half bash 36T

Aktualizacja 13.01.2016 - zmiany, zmiany...

Minęło prawie pół roku od ostatniego wpisu ale nie myślcie, że Bułka przez ten czas podpierała ściany! Ten tłusty rower ciężko harował wożąc moje cztery litery po prawie całej Polsce. Przejechałem na nim bezawaryjnie blisko 7000 kilometrów. Gdzie byliśmy i co widzieliśmy to temat na osobny wpis, który popełnię niebawem. Zbliża się bowiem pierwsza rocznica naszej przyjaźni :)

Tymczasem chciałem się podzielić zmianami jakie następują, bądź nastąpią w maszynie w najbliższym czasie. Zacznijmy od tego, że postanowiłem poprawić trakcję maszyny  kupując szersze papucie. Cztery cale na obręczy 80 mm dawały bowiem niespełna "biedne" 10 centymetrów bieżnika. Jak na moją wagę na naprawdę sypkich podłożach to było maoooo.

Pierwotnie celowałem w opony "Beisties" (4,6") od 45NRTH ale zaraz po jesiennej premierze ich ceny były naprawdę rozbójnicze. Zacząłem więc szukać alternatyw w zakresie 4,3" - 4,7". Było to bowiem bezpieczne maksimum objętości jak na tę jakby nie patrzeć nie najszerszą ramę.

Moją uwagę najbardziej przyciągnął produkowany przez tajwański VeeTires gumiak o groźnej nazwie Bulldozer w rozmiarze 4,7 cala.

Rozmiarowo było to trochę oszukane 4,7 bo z tego co wyczytałem na forach jest to guma realnie mieszcząca się w przedziale (w zależności od obręczy) 4,25" - 4,4". Raporty mówiące o około 11 cm szerokości na podobnych do moich kołach napawały optymizmem. W prawdzie serce krzyczało "wincyjjj!", ale rozum mówił "nie szalej chopppie, tyle wystarczy!".

Teraz kiedy już jestem po ich zakupie i pierwszych przymiarkach wiem, że dobrze zrobiłem. Guma się mieści i jest jeszcze trochę wolnego miejsca do łańcucha!

Nowe pokłady gumy zanabyłem okazyjnie wykorzystując przedświąteczny czarny piątek i pomoc ziomali z forum, którym jestem niezmiernie wdzięczny.

vee bulldozer

Gumy zamówiłem w prawie najwyższej wersji, czyli w gęstym oplocie 120 TPI i średnio miękką mieszanką Silica. Wagowo taki komplet wyszedł mniej więcej na zero, porównując oczywiście do węższych Floaterów.

Zaraz po świętach rozochocony zabrałem się za przekładkę opon. Korzystając z okazji chciałem się również pozbyć zbędnych gramów z i tak niemałej masy rotującej przerabiając koła na system bezdętkowy. W sumie nawet udało mi się opracować fajny system uszczelnienia obręczy za pomocą ogólnie dostępnych materiałów budowlanych ...szkoda tylko, że i tak cały proces wymiany gum spalił na panewce.

Wszystkiemu winne okazały się tanie wietnamskie obręcze kół MV-Tek'a. Niestety kształt rantów oraz profil tych obręczy skutecznie nie pozwalały centrycznie ustawić oponę na kole, co objawiało się jej masakrycznym biciem. Wcześniej na tych samych kołach też się męczyłem z oponami On-One ale one były wykonane z dużo twardszej mieszanki i za którymś razem się udało (aczkolwiek też do końca nie idealnie). 

Wielokrotne próby za każdym razem doprowadzały mnie do istnej furii, aż w końcu się... poddałem. W ten oto sposób zostałem z kompletem nowych, śmierdzących i zajebistych gum. Problem był tylko w tym, że za cholerę nie mogłem z nich skorzystać!

No cóż. Jak się powiedziało Aaaa, to trzeba powiedzieć Beeee... :-/

Moje "beee" faktycznie okazało się być "B", a dokładniej BigRide BR710...

dt swiss br710

 ...czyli nowymi obręczami wprost od DT Swiss! Chociaż nie! "Obręcze" to chyba nie do końca właściwe określenie. To jest w zasadzie rusztowanie na oponę!

W tej chwili rozplatam stare koła i na dniach wiozę je do odbudowy do zaufanego serwisu Świat Roweru.

Co do samych obręczy BR710 to pierwsze wrażenie jest takie, że są niesamowicie lekkie (685/700g), a ich jakość wykonania nie pozostawia wątpliwości, że są to klamoty co najmniej o dwie klasy wyższe do tych moich biednych azjatyckich budżetówek. To co jest też fajne to, to, że kosztuja mniej niż 1/3 ceny obręczy karbonowych!

Aktualizacja 26.01.2016 - nowy przeplot

G z Świat Roweru jak zwykle stanął na wysokości zadania i spod jego rąk wyszły koła w zupełnie nowej odsłonie!

dt swiss br710

 Specyfikacja kółek jest następująca:

  • Przód (1175g):
    • Obręcz DT Swiss BR710 80mm (710g)
    • 32 szprychy Sapim Race 2.0-1.8-2.0 (184g)
    • 32 mosiężne nyple Sapim Polyax 12mm (32g)
    • Piasta Quanta 135x15 32h (249g)
  • Tył (1364g):
    • Obręcz DT Swiss BR710 80mm (685g)
    • 32 szprychy Sapim Race 2.0-1.8-2.0 (184g)
    • 32 mosiężne nyple Sapim Polyax 12mm (32g)
    • Piasta Quanta 170x9 32h (463g)

Ja pierdziuuuu! Jest po prostu pięknie! Przy niezbyt lekkich piastach jest szansa na realne zbicie około kilograma z masy rotującej! ∞⎦⚈‿⚈⎣∞

Aktualizacja 28.01.2015  - tubeless hell (again!!!)

Mając wszystkie potrzebne klamoty do złożenia roweru zabrałem się dziś po pracy za uszczelnianie nowych kółek. Testując wcześniej różne patenty (jeszcze na starych obręczach) postanowiłem trzymać się najbardziej obiecującego systemu - pack tejpa.

dt rim strip

Na pierwszą warstwę poszła oryginalna, supermocna taśma (rim strip) pochodząca z zestawu DT. Na drugą lekka pianka budowlana służąca do wykonywania dylatacji. Trzecia, wykańczająca to jedna warstwa taśmy Tesa Power Tape ułożona na zakładkę. Waga całkowita takiegoż uszczelnienia wyniosła <150 gram na koło.

fatbike tubeless

Do tak wykończonego koła nie pozostało nic innego jak zamontować wentyl i zalać je ~140 mililitrami mleka. 

fat tubeless

Pyk, pyk... i Bulldozery pięknie osiadły na BR'ach. Easy?!

No nie do końca...

...bo niestety następnego ranka wychodząc do pracy zastałem rower stojący na podwójnym kapciu. Oczywiście potem cały dzień zastanawiałem się co znów zrobiłem źle ↙(⊛﹏⊛)↗ . Przecież na starych obręczach taki system trzymał cacy! Whatta hell!?

Odpowiedź przyszła wieczorem, gdy zlałem mleko i wytarłem całość do sucha.

Okazało się, że winowajcą była odmienna powłoka wykańczającą nowe obręcze. Poprzednie obręcze były anodowane, natomiast nowe malowane są proszkowo. W dodatku w pięknym macie, który fakturą przypominał drobny papier ścierny. Got ya!!! Taśma czegoś takiego nie chwytała już tak dobrze.

Delikatnie mówiąc zniechęciłem się zaistniałą sytuacją i jako że nie chciałem znów marnować czasu/pieniędzy na poszukiwania nowego przylepca to zdecydowałem się na szybki powrót do korzeni, czyli klasyczne tubeless ghetto.

Tu jednak też nie było łatwo. Dwa wieczory zajęły mi poszukiwania odpowiednich do tego celu dętek! Już pierwszego dnia, po konsultacjach z kilkoma osobami okazało się, że znalezienie normalnej dętki w średnicach 20-22" i szerokości minimum 3" oraz wentylem Presta to będzie mega przeprawa. Omujborze! Czyżby kolejna ściana???

Na szczęście przypadkiem znalazłem w UK przecenione dętki 4" dedykowane baby fatom na kołach 24". Ich producentem okazał się... VeeTires :]

veetires 24x4 tube

Drugie podejście do bezdętki nastąpiło kilka dni później i tym razem poszło relatywnie gładko ale po kolei...

Zacząłem od rozchlastania dętki wzdłuż i usunięcia z jej wnętrza nadmiaru talku. Po nałożeniu jej na obręcz okazało się, że 24 cale od biedy dało radę. Tym razem odpuściłem sobie też układanie pianki i zamontowałem ją bezpośrednio na rim stripie. Dętka może nie była tak ładnie napięta jak przy dwudziestce ale też nie latała jak żyd po pustym sklepie. 

fatbike ghetto tubeless

Po wstępnym ustawieniu całości brzegi opon przesmarowałem mydlinami i odchylając kawałek gumy wlałem na dno około 120 ml mleka (niestety dętka Vee ma stały wentyl). Na tak przygotowanie koło naciągnałem starą 26" dętkę i podłączyłem kompresorek uważając aby nie przekroczyć maksymalnych 20PSI. Gumy również i tym razem ułożyły się ładnie na obręczy, a mi nie pozostało nic innego niż ostrożnie obciąć wystający nadmiar dętki.

  • fatghetto_01
  • fatghetto_02
  • fatghetto_03
  • fatghetto_04
  • fatghetto_05
  • fatghetto_06
  • fatghetto_07

Reasumując po odjęciu wagi pozostałości po dętce w środku zostało < 200g uszczelnienia (rim strip + ghetto z wętylem). Myślałem, że będzie gorzej, bo to jakby nie patrzeć przecież gruba, fatowa dętka.

Nie jest to na pewno moje ostatnie słowo w kwestii tubeless'a w wersji XXL i w mam już w głowie inny, "lżejszy" plan.

A Buła? No cóż... na nowych kołach prezenci sie znakomicie.

fatty bulldozer br710

fatty bulldozer br710

Aktualizacja 18.05.2016

Właśnie się zorientowałem, że zaniedbałem mój ulubiony wpis! Także dla masochistów napiszę jeszcze parę akapitów bo od kilku miesięcy w Bułce trochę się pozmieniało. Niech wiedzą, że tu też jest jakieś życie :]

Jeżeli chodzi o nowe koła to naturlałem na nich kilometrów z tysiąc lub nawet dwa i mam trochę mieszane uczucia, bo tak...

Obręcze DT w połączeniu z szprychami Sapima są świetne! Dały mega mocne i lekkie kółka do których jak na razie nie mam uwag.

Z koleji tubeless ghetto przez konieczność zastosowania nienajlżejszych dętek jakoś mnie nie zachwyciło. W dodatku wnerwia mnie fakt, że muszę po kilku miesiacach (czyli w zasadzie już) dodać świeże mleko i nie bardzo mam jak. Przede mną znów czeka robota od przysłowego zera. Może spróbuję jeszcze raz uszczelnić obręcze taśmą. Tym razem przy pomocy słynnej Gorilla Tape.

Co do nowych opon Vee to z jednej strony wprowadziły trakcję roweru na kolejny poziom ale z drugiej strony przyniosły też zauważalnie większe opory toczenia i jeszcze bardziej zauważalny selfsteering na przedniej osi. Niestety kombinacje z różnymi ciśnieniami nie dały jakiejś znaczącej poprawy. Wydaje mi się, że Bulldozer chyba nie jest po prostu "best of the best" jeżeli chodzi o przód. Jeżeli natrafi się okazja to zasadzę coś innego do testów w podpobnym rozmiarze. Zobaczymy czy to wina po prostu wiekszego balona czy jednak tego konkretnego bieżnika.

Cóż więc jeszcze się zmieniło???

Po drodze pojawił się mały epizod z krótszym mostkiem 50mm ale ten w obecniej konfiguracji mi nie przypasował, bo Buła przy zwiększonym selfsteeringu zrobiła się zbyt nerwowa na twardych nawierzchniach. Finalnie wleciało coś pośredniego - Pro PLT 60mm z lekkim wzniosem z którego jak na razie jestem zadowolony.

O zmodyfikowanej korbie z jajem pewnie już wiecie z innego wpisu, więc tu nie będę się o niej produkował. Działa elegancko.

Natomiast największą modyfikacją jak na razie na sezon 2016 został okazyjnie nabyty Bluto RL 80mm!

Yep! Bułku nie dość, że się pogrubiła to jeszcze zrobiła się bardziej komfy :)

Trochę tylko żałuję, że zostało to okupione kolejnymi gramiami bo z poprzednim widelcem z nowymi kołami na wadze już pokazywała się magiczna 13-tka. No niestety, teraz znów jest czternaście z sporym hakiem ale za to tłuścioch zachęca do znacznie bardziej agresywnej jazdy. A o to mi właśnie chodziło!

Po zakupie amortyzatora RockShoxa chcąc uniknąć zakupu kolejnej przedniej piasty nabyłem w sieci taki oto rzemieślniczy zestaw do konwersji z 135mm na "blutosznicze" 150mm.

fatbike conversion kit 135 150

Z lekka cebula ale działa, a jak coś działa to po co to zmieniać. Z czasem na spokojnie wymieni się przednią piastę na docelowy rozmiar. Kto wie może nawet jakiś Hope/Tune się trafi?

Bułka w nowym setupie na początku sezonu 2016 wyglądała mniej więcej tak...

on0one fatty 2016

Ten czarny chlapacz wyglądający niczym zajumany z Jelcza to wyrób XLC. Całkiem ładnie chroni gębę od latających elementów podłoża, a przy okazji kosztuje jakieś śmieszne pieniądze.

Aktualizacja 05.06.2016 - KURWA JASNA!

Wczoraj postanowiłem odświeżyć ghetto w facie bo po czterech miesiącach w środku zgodnie z przewidywaniami panowała już praktycznie susza. Całość poszła znacznie sprawniej niż za pierwszym razem. Mleko, mydliny i zalecane ciśnienie maksymalne 20PSI spowodowały, że gumy ładnie się ułożyły na obręczach praktycznie natychmiast się uszczelniając.

Powiesiłem rower na stojak i zabrałem się za wymianę klocków. Już w zasadzie miałem kończyć i szykować się do testowej jazdy, gdzy nagle jak nie JEBNIE!!!

Patrzę na tylne koło, a opona wisi jak firanka znad której leci jeszcze dymek.

*$^@$@!!!!! Mać!

Opona Vee zakończyła swój niedługi żywot, a ja zostałem w czarnej dupie na kilka dni przed wyjazdem na wybrzeże :(

Vee bulldzer blow up

Aktualizacja 23.08.2016

Lato powoli się kończy więc czas na małą aktualizację.

Tych którzy przeczytali poprzedni dramatyczny wpis od razu uspokajam. Trochę na wariata udało się kupić ledwo używaną oponę Kenda Juggernaut Sport w rozmiarze 4.5" i coroczny pobyt nad Bałtykiem udał się. Powiem więcej... było zajebiście!

on-one fatty bikepacking coast

Choć znów same przygotowania były nerwowe i mocno ryzykowne bo do samego końca nie wiedziałem czy nowa opona minie się na tyle z łańcuchem. Na papierze wyglądało jakby miało nie minąć ale w realu okazało się że jest prawie idealnie. Prawie bo od czasu do czasu na ciężkich podjazdach słychać jednak jak  boczne klocki smerają łańcuch. Całe szczęście nie przeszkadza to w jeździe także kompletnie nic z tym nie zamierzam robić :]

Co do nowej opony to przyznaje że jestem mile zaskoczony. Jak na Kendę to bardzo fajna opona napędowa. Moja wersja jest jakaś nietypowa bo to zwijany Sport 4,5" w normalnym oplocie 60TPI. Szukałem w katalogach i ten zestaw wszędzie figuruje jako cięższa wersja drutowana. Podejrzewam że to jest wersja OEM zdjęta z jakiejś innej maszyny. 

Anyway... opona sprawdza się znacznie lepiej niż przebżydły Bulldozer. Agresywny bieżnik Kendy dzielnie kopie zarówno w lesie jak i na plaży. Nowa guma mimo dość niskiej wagi (~1400 gramów) ma też sporo większy i bardziej okrągły balon niż poprzednik. Widać to gołym okiem, a miarka też nie kłamie... średnica koła wzrosła aż o 2cm! 

kenda juggernaut sport

Jak będę mieć trochę wolnych środków to z przodu zmienie drugiego Bulldozera na coś pełniejszego od Surly albo Maxxisa. Z resztą po czerwcowej akcji przestałem kompletnie ufać tym oponom. Sklep nextdaytyres.co.uk w którym je kupowałem też zachował się jak typowy Janusz biznesu i kompletnie mnie olał. Zostałem z rozwaloną oponą i sporą stratą finansową.

Także uwaga! Lipa! Więcej u nich nie kupię! Fuck Off!!!

Mimo tej mało przyjemnej "przygody serwisowej" Bułka znów towarzyszyła mi prawie całe lato, a z powyższych fotek nie trudno wydedukować, że  sprawdziła się również w roli typowego adventure bike.

Tak się akurat złożyło, że dzięki uprzejmości Dawida z Triglav miałem też okazję przetestować jego flagową uprząż Packman. Bez ściemy mogę powiedzieć, że jest to naprawdę świetna sprawa!!!  Przypinasz klamoty przed kokpitem jedyne czym się przejmujesz to znalezienie ustronnego miejsca na nocleg gdzieś w... dziczy.

Triglav packman

Pakczłek tak mnie zauroczył, że postanowiłem po powrocie zamówić sobie egzemplarz z modyfikacjami zrobionymi pod moje widzi-mi-się. Myślę, że za jakiś czas popełnie większy wpis o podróżach rowerowych na partyzanta, to na pewno i o nim skrobnę coś więcej...

Aktualizacja 23.10.2016 - jesienny fakap zdrowotny + serwis

Niestety jesieni Anno Domini 2016 nie będę wspominać dobrze. W połowie września jedna z wielu rutynowych przebieżek Metą po lokalnych singlach skończyła się zamienieniem w miazgę mojego lewego obojczyka :( Także ostatnie pięć tygodni miałem przymusową przerwę od... wszystkiego. Nie ma co jednak rozpaczać nad rozlanym mlekiem bo skończyło się tylko na członkostwie w klubie tytanowych Januszy, a mogło znacznie gorzej.

Tak więc ani ja, ani mój park maszynowy niestety nie zaznał pięknej polskiej złotej jesieni. No ale czas leczy rany i powoli zaczynam wracać do świata żywych. W prawdzie rehabilitacja jeszcze przede mną ale postanowiłem już zacząć dłubać w Bułce, aby przygotować ją na nadchodzącą zimę - mój czas rowerowej rekonwalescencji.

Plany jeszcze sprzed wypadku były następujące:

  • Jak najszybciej zmienić gumę na przodzie z powodu utraty zaufania do Vee (dlaczego, patrz wyżej)
  • Przepleść przednie koło na nowej piaście Novateca w natywnej dla Bluto szerokości 150mm
  • Zrobić w końcu serwis tylnej piasty

Rekonensans w sprawie ogumienia utwierdził mnie w przekonaniu, że muszę kupić... drugiego Juggernauta 4.5" :) Polubiłem te gumy bo mają naprawdę sensowne parametry! Tylko 50 gram więcej od Vee ale za to mają balon o znacznie pełniejszym profilu. Tu bliżej im do pełnych misiaczków 4,8" niż do typowych czwórek.

No i cena! Za niecałe trzy stówki kupiłem topową wersję Pro w oplocie 120TPI!

Jak już będę składać koła to Pro wleci na tył, a Sport z oplotem 60TPI który uratował czerwcowy trip nad Bałtykiem powędruje na przednią oś.

kenda juggernaut

Nowe koła zbudowane na Big Ride planowałem oddać tuz po sezonie letnim do pierwszej kontroli dla speców z Świata Roweru. Przód miał iść do ponownego przeplotu na docelową piastę Novatec D201SB bowiem dokonane przeróbki przedniej piasty Quanta od samego początku miały tylko tymczasowy charakter (obniżanie kosztów). Wymyślony przeze mnie patent na przedniej osi niby działał bez większych zarzutów ale jako że od jakiegoś czasu w kartonie z częściami leżała i kurzyła się nowa, szersza piasta to stwierdziłem że najwyższy czas aby ją w końcu wykorzystać.

Sprawy jednak skomplikowały się wczoraj kiedy w końcu rozebrałem piastę tylnego koła. 

Wczorajsza inspekcja wykazała że jej bębenek jest w stanie a-g-o-n-a-l-n-y-m :( Jedno z łożysk w środku staneło (cud że wolnobieg w ogóle działał) i obrobiło aluminoiwe łoże w którym siedziało. Bębenek generalnie nadaje się na szrot.

Tu przyznaję się bez bicia, że odwlekałem jej przegląd conajmniej od roku, gdy wolnobieg zaczynał już wydawać dziwne dzwięki przy dużym obciążeniu. 

Dwa lata haratania zgodnie z przeznaczeniem (bagna, piachy, etc.) zrobiło swoje. Chińska Quanta umarła :/

Aktualizacja 02.12.2016

Witajcie robaczki! Ciągle żyję! :]

W prawdzie potrzaskany obojczyk nadal się nie zrósł ale rehabilitant na tyle mnie rozbujał, że już coś tam mogę zacząć dłubać rowerowo.

Jutro wypda coroczne święto GFD, więc pomyślałem że wypadałoby w końcu ogarnąć Bułkę na sezon zimowy. Bidulka przeleżała razem ze mną prawie dwa miesiące w rozsypce.


fat 82

Jak widać przedwczoraj moje kółka wróciły z serwisu zaplecione na nowych piastach Novateca. Zero rzeźby, w końcu jest tak jak powinno być czyli po bożemu.

Wagowo komplet gołych kół (z założonymi taśmami DT) oscyluje teraz w okolicach 2,6 kilograma. Szału nie ma ale za to sporo dolarów zostało w kieszeni na dziwki, koty, samoloty... :]

Jedyne do czego można się przyczepić to deko poronione wykonanie tylnej piasty, która wygląda jak zwykla piasta MTB z większym offsetem pod tarczę. Szczerze mówiąc nie przyglądałem się jej zbytnio jak ją zamawiałem. Dopiero trzymając ją w rękach zauważyłem ten fakap.

novatec d201sb

Prawie jedenaście milimetrów rozstawu flansz poszło się jebać :(

Pozostaje mieć tylko nadzieję, że koło na podjazdach nię będzie się telepać na boki niczym żul rozlewający przez chleb kolejną partię denaturatu. Inaczej może być słabiutko bo przy oponie 4.5" nie zostaje już zbyt wiele miejsca na łańcuch.

PS.
Dociekliwi dopatrzą się, że założyłem Kendy odwrotnie niż to zapowiadałem w poprzedniej aktualizacji. Sprawdziłem obie opony i wyszło z pomiaru, że gęściej plecione Pro (120TPI) ma jednak o 0,5mm cieńsze ścianki niż Sport. Także Sport zostaje po staremu na tyle, a nowsze Pro wlatuje na front zamiast Vee.

Aktualizacja 04.12.2016 - zmartwychwstanie

Dziś zrobiłem pierwsze 20 kilometrów od wypadku i przeżyłem :] Kondycja zerowa więc wróciłem ostro dojechany ale radość z jazdy i tak była. Powoli wracam do gry...

fatty

Click me

5 komentarzy

Skomentuj