Wyprawa: Tour de Serbsko + Stilo

Na dworze było ładnie - same burzowe chmury. WIAŁO. Na początku trochę, na końcu urywało łeb. To miała być lajtowa wycieczka i test mocowania kamery na ramie zarazem. Wystartowałem z Łeby na wschód w kierunku jeziora Serbsko. Znajomy coś wspominał o opuszczonej jednostce rakietowej w lesie nad morzem (coś z czasów układu warszawskiego). Zaleciałem tam, kilka fajnych single tracków i kupa piachu.

Rozpocząłem poszukiwania starych instalacji ale teren był dość trudny. Po znalezieniu pierwszego bunkra zobiłem fotę i odpuściłem resztę. Szkoda mi było czasu na skakanie po wydmach z rowerem na plecach.

leba poligon

Ruszyłem dalej przez jednostkę. Trochę pohasałem z kamerą na kierownicy i na trójnogu. Efekt taki sobie: za mała rozdzielczość, za duży framerate. Ciągle szukam optymalnych ustwień.

Systematycznie poruszając się na wschód wjechałem w końcu do rezerwatu mierzei serbskiej. Niebieski szlak rozwala widokami, wije się przez nadmorskie lasy wydmy, a w pewnym momencie wychodzi prawie na plażę :)

szlak r-10

szlak r-10

szlak r-10 plaza

Kilka kilometrów dalej opuściłem rezerwat i wjechałem do Suchego Boru, który okazał się nie taki suchy. Około 1 km szlaku zamieniło się w urocze rzeczko-bagno. Znów przeprawa w błocie po piasty :)
Im bliżej latarni tym bardziej cywilizowana droga. Jakieś betony szybko doprowdziły mnie do głównej drogi na Stilo. Podjazd całkiem stromy ale wysypany żwirem, było trochę kręcenia młynkiem ale się udało wdrapać.

stilo latarnia

stilo latarnia

Zjazd był szybki, nawet bardzo szybki :) Gdy znalazłem się już na poziomie 0 mnpm pognałem do wsi Osetnik i dalej lasami do Ulinii, gdzie wypadłem już na szose w kierunku Łeby. Wiało zajebiście!

 

Po drodze przeleciałem przez Sarbsk i Nowęcin zakończywszy swoją pętlę w Łebie (38km).

 

Jeziora nawet z daleka nie widziałem :P

Click me

Skomentuj